lektury on-line

Kategorie

Tom IV: wyprawa do Witolda, odbicie Danusi i śmierć Zygfryda

Po pobycie w Łęczycy i w Płocku Maćko zyskał od księżnej Aleksandry i od Lichtensteina listy potrzebne do podróży przez ziemie krzyżackie. Wciąż jednak martwił się o Zbyszka i Danusię. Gdy po wyjeździe z Płocka dotarli do Brodnicy, dowiedział się od starego, ślepego komtura, że młody rycerz był już w Malborku, dostał od wielkiego mistrza i Ulryka von Jungingena glejty, a potem odjechał na wschód, ku Szczytnu. Maćko domyślił się, że bratanka trzeba szukać na pograniczu litewskim, więc razem z Jagienką, Hlawą i czeladzią ruszył dalej ku Szczytnu, a potem do Spychowa, gdzie po drodze odnalazł jeszcze Juranda, ciężko okaleczonego przez Krzyżaków, bez oczu, języka i prawej dłoni.

W Spychowie Maćko i pozostali usłyszeli od księdza Kaleba, co wydarzyło się z Zbyszkiem po jego pobycie w Malborku i Szczytnie. Zbyszko, mimo glejtów, nie zdołał odnaleźć Danusi, bo po wybuchu wojny krzyżackie władze przestały ich przestrzegać. Ksiądz opowiedział też o losie Juranda: stary komtur Zygfryd de Lowe wypuścił go z więzienia nie po to, by mu ulżyć, ale by zadać mu jeszcze większą mękę. Danusię przewieziono z Szczytna dalej, podobno do Ragnecie. Zbyszko, nie widząc już nadziei w krzyżackich zamkach, postanowił szukać jej przy księciu Witoldzie, który właśnie rozpoczął walkę ze Zakonem. Maćko uznał, że bratanka trzeba szukać przy wojsku litewskim, i sam udał się na wschód, zostawiając Jagienkę w Spychowie pod opieką Juranda.

W tym czasie Hlawa przywiózł do Spychowa nowiny z obozu. Opowiedział Jagience, że w Szczytnie dowiedziano się o wojnie na Żmudzi, o buncie przeciw Krzyżakom i o tym, że Witold wspiera Żmudzinów coraz wyraźniej. Zbyszko i Maćko odnaleźli wreszcie Zbyszka przy litewskim obozie w lasach koło Kowna, gdzie przygotowywano wyprawę na krzyżackie zamki. Skirwoiłło, żmudzki wódz, objaśnił Maćku i Zbyszkowi plan zasadzki na oddział krzyżacki idący z pomocą do Nowego Kowna i Ragnety. Obaj rycerze przyjęli plan, a Zbyszko postanowił przede wszystkim zdobyć jeńca, który mógłby służyć do wymiany za Danusię. W obozie litewskim i żmudzkim opisano ich jako ludzi dzikich, ale mężnych, żyjących w puszczy i podnoszących się przeciw niemieckiemu panowaniu.

Następnego dnia oddział Zbyszka i Skirwoiłły urządził zasadzkę w lesie. Najpierw rozbito pieszych knechtów, a potem starcie przeniosło się na jeźdźców. W walce odznaczyli się Maćko, Zbyszko i Hlawa, a także żmudzcy wojownicy. Zbyszko zdobył w końcu możnego rycerza de Lorche, który walczył po stronie krzyżackiej, lecz po rozmowie z Maćkiem i Zbyszkiem uznał, że Zakon postępuje niesprawiedliwie wobec Żmudzinów. W tym samym czasie Skirwoiłło rozbił drugi oddział Niemców. Zwycięstwo było duże, a Zbyszko i jego ludzie wrócili do obozu z jeńcami, wśród których znalazł się też Sanderus, dawny włóczęga i sprzedawca relikwii. To on przyniósł najważniejszą wiadomość: Danusia żyje i była w kolebce wśród oddziału Zygfryda de Lowe.

Sanderus opowiedział, że Danusia jechała z Zygfrydem i Arnoldem von Baden, lecz przy ucieczce po bitwie była pilnie strzeżona, a sam Zygfryd popadł w obłęd i strach. Wskazał też, że starzec zniknął z ostatnim oddziałem i że Danusia mogła zostać ukryta w którejś leśnej siedzibie. Zbyszko, nie tracąc czasu, wyruszył z Maćkiem, Hlawą i Sanderusem śladem krzyżackiej ucieczki. Po długiej jeździe przez lasy natrafili na ślady wielkich kopyt i na smolarnię, gdzie Zygfryd i Arnold wraz z pachołkiem zajmowali się końmi i pancerzami. Zbyszko uderzył na nich z zaskoczenia. Maćko obezwładnił Zygfryda, Zbyszko wziął w walce Arnolda, a Czech skrępował Sanderusa. Wtedy Zbyszko po raz pierwszy ujrzał Danusię w leśnej chacie. Dziewczyna była tak przelękniona i wynędzniała, że nie poznawała nikogo. Mówiła tylko: „Boję się, boję się, boję się!”.

Maćko nakazał nie ranić jeńców, a Zbyszko powstrzymał gniew, choć był bliski zabicia Zygfryda. Postanowiono zabrać Danusię w kołysce lub na koniu i jak najszybciej ruszyć do Spychowa. Wtedy Jagienka, której wcześniej Hlawa przekazał wiadomości, dowiedziała się, że Danusia została odbita. W Spychowie czekali już Jurand, ksiądz Kaleb i Tolima. Gdy przywieziono Danusię, Jurand nie poznał jej od razu, lecz gdy usłyszał głos córki, zrozumiał wszystko. Niestety, wkrótce potem dziewczyna zmarła na oczach Zbyszka, podczas drogi do domu. Zbyszko błagał ją, by wytrzymała do Spychowa, lecz choroba i wyniszczenie okazały się silniejsze. W ostatniej chwili otworzyła oczy, spojrzała na niego i zasnęła snem wiecznym. Orszak wrócił do Spychowa z jej ciałem przystrojonym kwiatami, a Jurand po śmierci córki popadł w milczenie i odrętwienie.

Po pogrzebie Danusi Zbyszko żył jak człowiek złamany. Maćko i ksiądz Kaleb postanowili wysłać Tolimę po okup i po wiadomości o Maćku, a potem do Płocka po glejt, bo Zbyszkowi zależało też na wykupieniu stryja. W tym czasie do Spychowa przybył de Lorche. Przyniósł wiadomości, że Maćko jest cały i żyje w niewoli, ale przede wszystkim przyniósł też wieści o nadchodzącym zjeździe króla polskiego z wielkim mistrzem w Płocku oraz o turniejach, jakie mają się tam odbyć. Zachęcił Zbyszka, by przyłączył się do dworu królewskiego i tam upominał się o swoje prawa. Zbyszko, odzyskawszy trochę sił po spotkaniu z de Lorche, postanowił pojechać do Płocka. Tymczasem Zygfryd, którego Jurand darował życiem, odjechał od granicy spychowskiej i później popełnił samobójstwo, wieszając się na uździe przy drodze. W ten sposób kończy się ta część wydarzeń, łącząca walki na Żmudzi, odbicie Danusi i jej tragiczną śmierć w drodze do Spychowa.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia