Po opuszczeniu Góry Lindego karawana idzie na wschód przez kraje położone nad wielką wodą Bassa-Narok. Staś, korzystając z wiedzy Lindego i z pomocy Kalego, ustala, że najpierw trzeba przejść przez krainę Wa-himów, a potem przez terytoria Samburów. W drodze dzieci i ich ludzie spotykają różne murzyńskie osady, w których zwykle najpierw budzą strach, a potem podziw. Staś i Nel są przyjmowani jak istoty nadzwyczajne: King, Saba i palankin sprawiają wrażenie czegoś nieziemskiego. Dzięki temu i dzięki umiejętnościom Kalego karawana zdobywa żywność, wodę i przyjaźń kolejnych wiosek. Staś puszcza kolejne latawce z wiadomościami, licząc, że jeden z nich dotrze do ludzi białych.
Ważną częścią tej drogi staje się wątek Wa-himów. Kali okazuje się synem króla Fumby i dziedzicem władzy. Gdy karawana dociera do kraju jego ludu, Staś zostaje zmuszony do udziału w lokalnym konflikcie między Wa-himami a Samburami. Król Fumba jest oblegany na górze Boko, a Samburu pod wodzą Mamby zagrażają całej okolicy. Kali błaga Stasia o pomoc. Chłopiec postanawia odwieźć Nel do miejsca zwanego Luelą, świętego targowiska kobiet, a potem wyrusza z Kingiem i zbrojną grupą Wa-himów, by pomóc Fumbie. Dzięki racom, strzelbom i nocy bitwa kończy się klęską Samburów. Mamba ginie, a Fumba, ciężko ranny, umiera po zwycięstwie. Kali zostaje nowym królem Wa-himów.
Staś jednak nie pozwala nowemu królowi na dawne okrutne zwyczaje. Kiedy Kali chce ściąć jeńców, chłopiec sprzeciwia się i tłumaczy mu zasady chrześcijańskie. Mówi, że zabić można tylko w obronie życia i że król powinien uczyć swój lud dobra, a nie zemsty. Kali, który na Górze Lindego został ochrzczony, zgadza się w końcu na nowe zasady. Zaczyna walczyć z czarownikami, niszczy fałszywe bożki i wprowadza łagodniejsze prawo. Staś zdobywa sobie w ten sposób ogromny autorytet wśród Wa-himów, a Nel, jako „dobry Mzimu”, staje się w ich oczach niemal świętą istotą.
W tym czasie zdrowie Nel coraz lepiej się poprawia. Na Górze Lindego, a potem w wioskach Wa-himów dziecko odzyskuje siły, a Staś staje się coraz bardziej dojrzały i odpowiedzialny. Wspólnie z Nel i Kalim przygotowuje kolejne latawce, a także ćwiczy czterdziestu młodych Wa-himów w strzelaniu z remingtonów. Wreszcie przygotowują wielką wyprawę na wschód, ku oceanowi. Staś nie zabiera jednak Kalego bez namysłu: początkowo nie chce go wyrywać z własnego ludu, ale Nel płacze, a młody król prosi, by mógł iść z nimi. Ostatecznie Staś się zgadza, widząc, że Kali naprawdę jest im oddany. Karawana rusza więc w ostatnią wielką drogę z Wa-himami, Samburami, Kingiem, Sabą, Meą, Nasibu i z całym zapasem rzeczy, broni oraz jedzenia.
Podczas marszu karawana przechodzi przez krajobrazy coraz bardziej suche, coraz gorętsze i bardziej niebezpieczne. Brakuje wody, ludzie cierpią z pragnienia, część Samburów i Wa-himów ucieka, inni giną lub zostają. M'Kunje i M'Pua mordują strażników i kradną ostatnią wodę, ale ich ucieczka kończy się śmiercią z rąk dzikich zwierząt. Staś i Nel idą dalej, jednak głód i susza stają się męką. Wtedy właśnie Staś zostaje zmuszony do dramatycznej walki o wodę i o życie całej karawany. Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, on i Nel modlą się o ratunek. Wreszcie, po nocy pełnej halucynacji, Saba wyczuwa zmianę i prowadzi Stasia do ognisk i strzałów ratunkowej ekspedycji europejskiej. W ten sposób kończy się wielka afrykańska wędrówka.