W dalszej drodze karawana porywaczy przeżywa huragan piaskowy, po którym dzieci trafiają do skalistego wąwozu. Staś próbuje wykraść sztucer i naboje, aby zmusić Arabów do odwrotu, lecz jego plan psuje radosne szczekanie Saby, który odnajduje dzieci po śladzie i zdradza jego zamiar. Staś zostaje pobity przez Gebhra, a Nel zostaje uderzona korbaczem za to, że spróbowała oznaczyć drogę rodzicom. Mimo to Idrys nie pozwala na dalsze znęcanie się nad dziećmi, bo wie, że są one cenne dla Smaina. Po długiej i ciężkiej podróży przez pustynię karawana dociera do Chartumu, a stamtąd do Omdurmanu, stolicy Mahdiego.
Omdurman okazuje się miejscem skrajnej nędzy, głodu i okrucieństwa. Staś i Nel widzą ludzi bitych korbaczami, chorych na ospę i dyzenterię, a także głodnych jeńców chrześcijańskich i kobiety z dziećmi. Panuje tam kult Mahdiego, któremu oddaje się niemal boską cześć. Staś poznaje zarówno bezwzględność kalifa Abdullahiego, jak i obłudę Greka, który w imię własnego bezpieczeństwa doradza mu udawanie wyznawcy Mahdiego. Chłopiec jednak odrzuca tę radę i podczas rozmowy z Mahdim nie chce przyjąć islamu. Mówi wprost, że byłby tchórzem i człowiekiem podłym, gdyby przyjął „naukę” tylko ze strachu. Mahdi rozkazuje więc odesłać dzieci Smainowi, ponieważ właśnie dla niego zostały porwane.
W Omdurmanie Staś dowiaduje się też od Greka, że jego postawa skazała Nel na dalszą drogę w głąb Afryki, ale chłopiec zachowuje się konsekwentnie i nie wyrzeka się wiary. Gdy karawana ma ruszać do Faszody, dzieci otrzymują od Greka trochę żywności i lekarstwa, a on sam wstawia się za nimi przed władzami Mahdiego. W tym czasie Idrys traci pewność siebie, bo widzi, że Mahdi i Abdullahi nie są tymi władcami, jakich sobie wyobrażał. Mimo to karawana wyrusza z Omdurmanu wzdłuż Białego Nilu na południe, a Staś i Nel trafiają w coraz bardziej pustą, zniszczoną przez wojnę i głód krainę, gdzie ludność wymarła albo została sprzedana w niewolę.
W Faszodzie okazuje się, że Smain już odszedł na dalsze łowy niewolników. Hatim i Seki-Tamala nie chcą zostawić dzieci w miejscu, gdzie panują choroby i brak żywności, więc kierują je ponownie na południe, tym razem pod opieką Gebhra, Chamisa i Beduinów. Po drodze Nel traci starą Dinah, która umiera z wyczerpania, a Staś coraz bardziej czuje ciężar odpowiedzialności. W końcu, gdy karawana dociera do krainy położonej za Faszodą, chłopiec postanawia działać na własną rękę. Zostaje sam na nocnym czuwaniu, wykrada sztucer i naboje, zabija pierwszego lwa, a potem Gebhra, Chamisa i obu Beduinów, którzy chcieli zabić Nel. Dzięki temu on i Nel odzyskują wolność, ale są nadal sami w dzikiej Afryce.
Po tej walce dzieci spędzają noc w skalistym wąwozie, gdzie Kinga jeszcze nie ma, ale w którym odtąd mogą zorganizować schronienie. To właśnie tam zaczyna się ich życie na własną rękę, zbudowane już nie na ucieczce przed Mahdim, lecz na próbie przetrwania wśród przyrody, chorób i głodu.