W „Karakonach” powraca temat rozpadu ojca. Po odejściu z życia domowego i po okresie ptasim w mieszkaniu zostaje jedynie wypchany kondor. Ojciec coraz bardziej zatraca się w fascynacji obrzydzeniem, którą narrator łączy z karakonami. Matka wspomina dawną inwazję robactwa, a chłopiec przypomina sobie, jak ojciec z dzidą w ręku polował na owady, aż wreszcie sam zaczął do nich podobnieć. Jego twarz, ręce i ruchy ulegają przemianie; stopniowo zlewa się z czarnym plemieniem karakonów i znika z ludzkiego świata. Opowiadanie kończy się obrazem ojca, którego matka nadal uspokaja opowieścią, jakoby nadal podróżował jako komiwojażer.
„Wichura” przedstawia ogromną zimową burzę, która ogarnia miasto. Z poddaszy, strychów i rupieciarni wyrywają się garnki, flaszki, beczki i inne przedmioty, jakby miały własne życie i wołały do siebie. Wicher przez trzy dni i trzy noce oblega miasto, wywołuje pożar na przedmieściu i odcina ojca od domu. Starszy subiekt Teodor i brat narratora próbują dostarczyć mu jedzenie, ale gubią drogę w zamieci. Po powrocie opowiadają o nocy, którą sami ledwo rozpoznali. W domu pojawia się też ciotka Perazja, która najpierw pomaga przy kuchni, a potem wpada w szał i kurczy się, jakby rozpadła się w popiół. W „Wichurze” znów ujawnia się Schulzowska wizja świata jako teatru żywiołów, w którym rzeczy, ludzie i przestrzenie tracą zwykłe granice.
„Noc wielkiego sezonu” zamyka zbiór i przenosi akcję do jesieni, podczas wielkiego sezonu handlowego. Ojciec pracuje w sklepie pełnym sukna, a miasto ożywia się, gdy nadchodzi sezon zakupów. Narrator opisuje tłumy, światła, wystawy, jesienne kolory, dziecięce zabawy i zmierzch, który rozkłada twarze i rzeczy. W sklepie ojciec czuwa nad towarem, nasłuchuje miasta i obawia się tłumu, który może zalać jego domenę. Wtedy dochodzi do kulminacji: subiekci zbliżają się do Adeli, tłum wtargnął do sklepu, a ojciec traci panowanie. Wybucha gniewem, wspina się na półki, trąbi na alarm, a potem zrzuca i rozprasza bale sukna, jakby chciał obronić swój świat przed profanacją. Jednak wszystko rozchodzi się wśród śmiechu i handlowego zgiełku. Finał przynosi obraz ogromnej, kolorowej, a zarazem karnawałowej katastrofy, po której ojciec znika w jesiennym pejzażu.
W ostatniej scenie tomu subiekci wracają do pracy, Adela mełnie kawę, kot myje się w słońcu, a sklep i dom wracają do zwykłego rytmu. Po wszystkich wizjach pozostaje codzienność, choć przetworzona przez niezwykły język i pamięć narratora. Tom kończy się bez jednego zamkniętego rozwiązania, ale z poczuciem, że kolejne obrazy domu, miasta i ojca tworzą całość – historię o przemijaniu, fantazji, materii i niemożności utrzymania raz na zawsze żadnego kształtu.
Bohaterowie i problematyka
Czas i miejsce akcji to przede wszystkim Drohobycz przetworzony w literacką przestrzeń, dom rodzinny przy rynku, sklep, strych, ogród, przedmieścia i ulice miasta. Czas akcji jest nieokreślony, ale przebiega przez pory roku: lato, jesień i zimę. Ważne są także noce, poranki, świty i popołudnia, bo właśnie one wyznaczają rytm przemian.
Główne motywy i problemy to przemijanie, dzieciństwo, fantazja, sen, choroba, rozpad formy, cielesność, płodność, sztuka tworzenia, tandeta, nowoczesność i imitacja. Zbiór pokazuje świat, w którym zwykłe przedmioty, zwierzęta i ludzie mogą przemieniać się w coś mitycznego, a zarazem kruchego i skazanego na zanik. Ważny jest też motyw ojca jako twórcy i przegranego demiurga oraz motyw miasta, które zmienia się od dawnej tradycji do sztucznej, tandetnej nowoczesności.