lektury on-line

Kategorie

III. Od „Traktatu o Manekinach” do „Ulicy krokodyli” – teoria materii i nowoczesne miasto

W części „Traktat o Manekinach. Ciąg dalszy” i „Dokończenie” ojciec rozwija swoją teorię jeszcze dalej. Tłumaczy, że materia jest bierna, plastyczna i pełna możliwości, a tworzenie nie należy wyłącznie do Boga. Z tego rodzi się idea nowych, sztucznych stworzeń – niepełnych, prowizorycznych, zrobionych z tanich materiałów. Ojciec mówi o istotach, które mają tylko potrzebne części ciała, o formach krótkotrwałych i eksperymentalnych. W jego wizji ważna staje się tandeta, bo właśnie ona pozwala wydobyć prawdziwą „mistyczną konsystencję” materii. Całość kończy się jednak przerwaniem wykładu: Adela, upokarzająca ojca, wyprowadza go z pokoju samym gestem i spojrzeniem, a dziewczęta milkną.

W „Nemrodzie” narrator przywiązuje się do małego pieska znalezionego w kuchni. Zwierzę rośnie, oswaja się z domem i z czasem zaczyna poznawać świat. Jego imię brzmi dumnie, ale sam piesek jest nieporadny, czuły i bezbronny. Narrator obserwuje jego pierwsze reakcje, zabawy, lęki i stopniowe oswajanie rzeczywistości. Zwierzęta są tu przedstawione jako żywe przykłady tajemnicy życia: podobne do człowieka, a jednak inne. Ostatnia scena opowiadania pokazuje, jak piesek szczeka na karakona, ale jego gniew szybko zamienia się w radosne uczestnictwo w samej grze życia.

„Pan” opowiada o dziwnym, zapuszczonym zaułku podwórza, z którego przez wyłom w parkanie można wyjść do wielkiego ogrodu. Narrator dociera tam w upalnym południu, śledząc motyle, i nagle widzi tajemniczego mężczyznę – włóczęgę lub „Pana” – kucającego w łopuchach. Mężczyzna patrzy na chłopca z rozpaczą i bólem, po czym wybucha śmiechem i ucieka przez rośliny. Scena ma charakter widzenia, spotkania z kimś wyobcowanym, dzikim, a zarazem tragicznym.

W „Pan Karol” obserwujemy wuja Karola, który po upalnych nocach wraca do pustego mieszkania i zasypia w niepościelonym łóżku. Jego życie przedstawione jest jako zmęczone, zmysłowe, chwilami bezwładne. Wuj budzi się późno, długo się toaletuje, liczy wydatki, marzy i chodzi po mieszkaniu. Narrator podkreśla jego powolne starzenie się i wegetatywny sposób istnienia. Mieszkanie, w którym przebywa, jest opisane jako obce i milczące, jakby nie należało już do żywego człowieka.

„Sklepy cynamonowe” przynoszą jeden z najważniejszych epizodów tomu: nocną wędrówkę chłopca po mieście w poszukiwaniu tytułowych sklepów. Ojciec wysyła go po portfel, a chłopiec, urzeczony nocą, zbacza z drogi i trafia do labiryntu ulic, szkół i ogrodów. Wreszcie spotyka dorożkę, jedzie przez miasto i las, a nawet ma wrażenie, że koń przemawia do niego po ludzku. W centrum pozostaje jednak samo marzenie o sklepach cynamonowych – ciemnych, pachnących, pełnych egzotycznych towarów, książek i osobliwości. Opowiadanie kończy się powrotem do miasta i uczuciem szczęśliwego zachwytu nad nocą.

„Ulica krokodyli” pokazuje natomiast nowoczesną, tandetną dzielnicę miasta. To miejsce handlu, imitacji i fałszu, w którym wszystko jest szare, plastikowe i powierzchowne. Narrator opisuje sklepy, manekiny, magazyny z konfekcją, pozorną wielkomiejskość, dorożki bez woźniców, tramwaje z papier-mâché i ludzi, którzy grają rolę mieszkańców nowoczesnego bulwaru. Ta część kończy się rozczarowaniem: dzielnica obiecywała więcej, niż dawała, a ukryta za nią „tajemnica” okazuje się tylko kolejną imitacją.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia