Po pożarze Rzymu Winicjusz przeżywa głęboki wstrząs. Coraz lepiej rozumie chrześcijan i zaczyna odchodzić od dawnego życia. Miłość do Ligii przestaje być dla niego samowolnym pragnieniem, a staje się uczuciem opartym na szacunku i gotowości poświęcenia. Pomaga mu w tym cierpienie oraz kontakt z ludźmi wierzącymi. Winicjusz nie jest już tym samym człowiekiem, którym był na początku powieści.
Ważną postacią tej części utworu pozostaje Petroniusz. Nadal przebywa na dworze Nerona, lecz rozumie coraz wyraźniej, jak bardzo zepsuty jest cesarz i jego otoczenie. Gdy zagrożenie rośnie, Petroniusz traci wpływy, a jego sytuacja staje się beznadziejna. W końcu, nie chcąc paść ofiarą okrucieństwa Nerona, decyduje się na śmierć. Zanim umrze, urządza ostatni gest sprzeciwu wobec świata cesarskiej przemocy. Jego koniec jest spokojny i świadomy, ale nie prowadzi do nawrócenia – pozostaje raczej wyrazem godności człowieka, który nie chce już uczestniczyć w hańbie dworu.
Równolegle rozstrzyga się los Ligii. Dziewczyna zostaje skazana na udział w igrzyskach i walczy o życie jako ofiara prześladowań chrześcijan. Z pomocą przychodzi jej Ursus, który ratuje ją podczas publicznego widowiska. W decydującej chwili sprawa nie kończy się jednak śmiercią Ligii. Jej ocalenie jest możliwe dzięki wydarzeniom, które obracają się przeciwko prześladowcom i pokazują, że władza nie ma całkowitej kontroli nad losem ludzi.
Winicjusz, widząc zagrożenie i cierpienie Ligii, przeżywa ostateczne przemiany wewnętrzne. Jego miłość staje się dojrzała. Chce już nie tylko zdobyć ukochaną, ale być z nią w zgodzie z jej wiarą i wyborem. To oznacza pełne odejście od dawnego sposobu życia. W powieści właśnie teraz najpełniej ujawnia się sens tytułowego pytania o drogę człowieka – od przemocy ku prawdzie, od egoizmu ku miłości.
Śmierć Petroniusza, ocalenie Ligii i przemiana Winicjusza zamykają najważniejsze osobiste wątki utworu. Nadal trwa upadek Rzymu jako świata opartego na pysze, jednak na jego tle wyraźniej widać zwycięstwo duchowe chrześcijan. Ich siła nie polega na przemocy, lecz na wierze i wzajemnej wspólnocie.