Po ogłoszeniu śmierci chłopców Tomek wraca potajemnie do miasteczka podczas własnego pogrzebu. Przygotował wcześniej plan zaskoczenia mieszkańców, a teraz wraz z Joe i Huckiem ukrywa się na galerii kościoła. Gdy pastor wygłasza wzruszające kazanie o ich cnocie i śmierci, trzej „nieboszczycy” wchodzą gęsiego do świątyni. Wszyscy są wstrząśnięci, a ciotka Polly, Mary i rodzice Joego nie mogą uwierzyć własnym oczom. Tomka witają z wielką ulgą i radością. Nie tylko wraca żywy, ale staje się na chwilę największym bohaterem miasteczka. Równocześnie w domu tłumaczy później ciotce, że naprawdę chciał dać znak, lecz musiał zachować tajemnicę pirackiej wyprawy. Ciotka wierzy mu, bo opowiada jej także o tym, że w nocy wrócił, pocałował ją i zostawił wiadomość na korze.
Po powrocie chłopcy nadal bawią się na wyspie, choć coraz częściej tęsknią za domem. Jedzą, kąpią się, palą, próbują być Indianami, a potem wracają do roli piratów. W czasie burzy z piorunami niszczony zostaje ich obóz, ale ognisko udaje się uratować. Następnie wszyscy trzej zaczynają mówić o sobie jak o poważnych awanturnikach, którzy zdobywają sławę i mają własny kodeks. Z czasem Tomkowi przestaje wystarczać zabawa i chce znów wrócić do zwykłego życia. Becky wyjechała, a jego tęsknota za nią miesza się z poczuciem winy wobec ciotki. Zaczyna też przeżywać kolejne choroby i domowe kuracje ciotki Polly. Gdy kot Piotruś wypija „mordercę cierpień”, szaleje po pokoju, co pokazuje, jak bardzo Tomkowe pomysły potrafią wyprowadzać dorosłych z równowagi.
W pewnym momencie ciotka Polly i pani Harper opłakują chłopców, sądząc, że zginęli. Tomek wciąż pozostaje jednak żywy i w końcu poznaje, że jego własny „proroczy sen” o rozmowie dorosłych był tylko maską prawdy. Po odkryciu tej pomyłki ciotka jest z początku zła, ale potem wzrusza się, bo chłopiec naprawdę poświęcił się dla niej, wracając na własny pogrzeb. Ta część kończy się pojednaniem, a Tomek zyskuje nowe spojrzenie na ciotkę, Becky i własne wybryki. W całym utworze właśnie tu najmocniej widać, że dziecięca zabawa coraz częściej styka się z cierpieniem, odpowiedzialnością i prawdziwym zagrożeniem.