Warszawa po wojnie i praca u Gajowca
Po powrocie do Warszawy Cezary znów studiował medycynę i mieszkał u kolegi Buławnika w ubogiej, zatęchłej kamienicy. Sprzedał część rzeczy, między innymi nawłocki frak, lecz szybko wyczerpał pieniądze. Wtedy zwrócił się do Gajowca, który znów dał mu pracę. Cezary pomagał mu w porządkowaniu materiałów do książki o Polsce nowoczesnej. Gajowiec pracował nad obrazem Polski realnej, wolnej, ale zmagającej się z biedą, zacofaniem, niezałatwioną kwestią rolną i powojennym chaosem. Wierzył, że kraj trzeba budować stopniowo, bez gwałtownych przewrotów, za to dzięki pracy, reformom i odpowiedzialności państwowej.
Rozmowy z Gajowcem o Polsce
Gajowiec opowiadał Cezaremu o polskich myślicielach i działaczach, których uważał za swoich nauczycieli: Marianie Bohuszu, Stanisławie Krzemińskim i Edwardzie Abramowskim. Przedstawiał ich jako ludzi, którzy w czasach niewoli podtrzymywali polskość pracą umysłową, publicystyką, filozofią i organizowaniem życia społecznego. Opowiadał też o „cudzie nad Wisłą” i o odzyskaniu niepodległości. Cezary słuchał tego z uwagą, ale nie do końca podzielał optymizm Gajowca. Coraz bardziej dostrzegał biedę miasta, nędzę ludności i brak skutecznych reform. Jednocześnie wciąż dręczyła go pamięć o Laurze Kościenieckiej.
Obraz Warszawy i dzielnicy żydowskiej
W czasie wędrówek po mieście Cezary coraz częściej zaglądał do dzielnicy żydowskiej. Obserwował ciasne uliczki, brudne podwórka, sklepiki, handel, biedę i ścisk. Zobaczył też nędzę dzieci, bezrobocie i wyczerpanie mieszkańców getta. Ta część Warszawy wywarła na nim silne wrażenie. Dostrzegał, że wielu ludzi żyje w warunkach poniżenia i zacofania. Nie miał jednak prostych odpowiedzi, jak rozwiązać te problemy. Widział, że samo hasło rewolucji nie rozstrzyga sprawy, bo życie społeczne jest bardziej skomplikowane.
Antoni Lulek i zebranie komunistów
Do Cezarego często przychodził Antoni Lulek, student prawa i gorliwy komunista. Był słaby, chorowity, lecz niezwykle dobrze zorientowany w marksizmie i polityce rewolucyjnej. Lulek gardził państwem polskim, uważał je za twór burżuazyjny, a rewolucję bolszewicką traktował jako wzór. Cezary z początku z nim dyskutował, ale był rozdarty. Odrzucał zarówno bezkrytyczny komunizm Lulka, jak i zachowawczość Gajowca. W końcu Lulek zabrał go na tajne zebranie komunistów w lokalu „Polex”. Tam Cezary wysłuchał wykładów o walce klas, roli proletariatu i konieczności obalenia burżuazji. Po raz pierwszy publicznie sprzeciwił się propagandzie, mówiąc, że klasa robotnicza w Polsce jest zbyt biedna i zdegradowana, by sama być lekarstwem na wszystkie choroby społeczne. Zasugerował też, że może to Polska, odrodzona i sprawiedliwa, mogłaby stać się siłą odradzającą społeczeństwo. Wywołało to oburzenie zebranych, a Lulek patrzył na niego z wrogością.
Polityczne rozdarcie Cezarego
Po wyjściu z zebrania Cezary czuł się osamotniony. Nie podzielał już w pełni ani idei komunistycznych, ani programu Gajowca. Miał przed oczami zarówno nędzę robotników, jak i dramat Polski, która dopiero co odzyskała niepodległość i nadal była pełna sprzeczności. Z jednej strony pamiętał przemoc, z którą zetknął się w Baku i podczas rewolucji, z drugiej – czuł gniew na polską niesprawiedliwość społeczną. Wciąż nie wiedział, jaka droga jest właściwa. Ta część utworu pokazuje jego narastające rozdarcie między rewolucją, reformą a potrzebą czynu.