lektury on-line

Kategorie

Szkapa, śmierć matki i ostatni pogrzeb

Najważniejsza strata

Najmocniejszym i najważniejszym wątkiem utworu jest jednak sprawa szkapy. Rodzina kocha ją od dawna i traktuje jak kogoś bliskiego. Ojciec, matka i dzieci mieszkają z nią niemal tak, jakby była członkiem domu. Dzieci witają ją po pracy, karmią resztkami chleba i ziemniaków, a gdy koń jest wyprzęgnięty, urządzają na jej grzbiecie zabawy. Felek wdrapuje się na szkapę i robi przedstawienie, a Piotruś też chce na nią wsiadać. Szkapa staje się centrum dziecięcych zabaw, a jednocześnie istotą cierpliwą i wyrozumiałą.

Wiele miejsca zajmuje opis codziennej troski o konia. Chłopcy czyszczą go, pławią w rzece po Wielkanocy, karmią, opiekują się nim, a Piotruś mówi nawet: „powiem szkapie”, gdy chce się poskarżyć. Z czasem staje się jasne, że szkapa nie jest tylko zwierzęciem roboczym, lecz także symbolem trwałości życia rodziny. Dlatego wiadomość o jej sprzedaży uderza wszystkich bardzo mocno. Ojciec tłumaczy, że przy takiej biedzie trzeba ograniczyć koszty, bo koń wymaga sieczki, owsa, ściółki i miejsca. Matka rozumie, że sytuacja jest ciężka, ale widzi też, że bez szkapy rodzina straci ostatnie oparcie.

Pojawia się Pan Łukasz Smolik, chrzestny Piotrusia, dorożkarz z Pragi. Ojciec prowadzi z nim twarde, ale pełne wzajemnego zaufania targi. Chce sprzedać szkapę właśnie jemu, bo nie oddałby jej obcemu lub Żydowi. Pan Łukasz ogląda konia, pyta o szpat i o kulawość. Ojciec przyznaje, że szkapa jest ślepa na jedno oko, ale podkreśla, że to jego dawny zakup i że koń jest jeszcze „dróżny”. W końcu transakcja zostaje zawarta. Chłopcy nie mogą się pogodzić z myślą, że ich ukochana szkapa odejdzie. Ojciec wyrzuca ich z izby, by nie przeszkadzali w targu. Dla nich to niemal koniec świata.

Po sprzedaży konia rodzina ma wreszcie więcej ciepła w izbie. Ogień pali się lepiej, nie ma wilgoci, można kupić drugi kaganek na kaszę. Jednak dzieciom bez szkapy jest bardzo smutno. Najbardziej cierpi matka, która i tak jest już skrajnie wyczerpana chorobą. Jej stan stale się pogarsza. Raz mówi, że będzie umierać, innym razem ma chwilowe lepsze samopoczucie i opowiada o przyszłej pielgrzymce do Częstochowy. Wkrótce jednak umiera w nocy cicho, tak że nikt nie słyszy ani ostatniego tchu, ani żadnego jęku.

Po śmierci matki do domu schodzą się sąsiadki. Dzieci zaczynają być nazywane sierotami, a ojciec chodzi po izbie jak nieprzytomny. Piotruś śpi przy zmarłej matce, nie rozumiejąc jeszcze, co się stało. Wdzięczność sąsiadów i ich współczucie łączą się z biedą rodziny, ale najważniejsza pozostaje pustka po matce. Felek, mimo że zwykle żywiołowy i skory do żartów, także płacze w nocy.

Ostatnia część utworu przynosi jednak nieoczekiwany zwrot. Trzeciego dnia po śmierci matki dzieci słyszą przed domem rżenie. Okazuje się, że szkapa wróciła – ciągnie wóz, na którym stoi trumna matki. Razem z panem Łukaszem ojciec prowadzi pogrzeb. Dzieci biegną przy szkapie, głaszczą ją i cieszą się, że znowu ją widzą, choć nie rozumieją jeszcze, że przyjechała po matkę. Przed wyruszeniem na cmentarz trumna zostaje ustawiona na wozie, a szkapa dostaje na grzbiet kwiaty i zielone gałązki. Chłopcy idą obok niej jak przy tryumfalnym pochodzie.

Pogrzeb kończy się na cmentarzu. Ksiądz odmawia modlitwę, ojciec płacze, Piotruś podaje szkapie trawę i kwiaty, a Felek i Wicek klęczą obok trumny. Wreszcie wóz rusza dalej, a ziemia pada do grobu. Ostatni obraz utworu łączy dziecięcą radość z tragicznym sensem całej historii: szkapa powraca do domu tylko po to, by odwieźć matkę na cmentarz. Tak kończy się opowiadanie o ubóstwie, chorobie, miłości do zwierzęcia i rozpadzie rodziny.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia