Sprzedaż cennych przedmiotów
W dalszej części utworu bieda staje się jeszcze dotkliwsza. Matka coraz bardziej słabnie, kaszle i potrzebuje mięsa, rosołu oraz lekarstw. Ojciec stara się zdobywać pieniądze, ale zarobki są niewielkie, a w izbie panuje chłód i wilgoć. Handlarze przychodzą niemal codziennie, bo w domu wciąż jest coś do sprzedania. Po łóżku, poduszce, kołdrze, szafie i krzesłach przychodzi kolej na dalsze sprzęty. Chłopcy, choć rozumieją sytuację, traktują te wydarzenia z dziecięcą żywiołowością, ale matka przeżywa każdą stratę coraz mocniej.
Najmocniej wybrzmiewa scena sprzedaży rondla, moździerza i żelazka. To przedmioty szczególne, prawie domowe skarby. Matka długo broni ich przed oddaniem, bo żelazko jest dla niej czymś trwałym i cennym. Narrator przypomina, że żelazko służyło tylko do najważniejszych ubrań, a moździerz był niemal rówieśnikiem jego samego, kupionym po jego narodzinach. Wszystkie te sprzęty stoją na półce jak rodzinne pamiątki. Gdy ojciec słyszy od Felka, że i one można by sprzedać, nie reaguje od razu, ale widać, że propozycja go boli.
Matka wysyła Wicka do różnych handlarzy, żeby zdobyć choć trochę pieniędzy. Najpierw chce sprzedać żelazko maglarce z Szczyglej, ale ta odmawia. Potem przychodzi kolej na handlarzy. Jeden ocenia sprzęty nisko, mówi, że nadają się tylko „na szmelc”, i oferuje dziesięć złotych. Matka wzburza się, bo wie, ile kosztowały. Gdy przychodzi kolejny kupiec, daje jeszcze mniej. Wreszcie zjawia się znajomy Rudy, a potem następni handlarze, którzy spierają się o wartość rzeczy. Felek pilnuje liczenia pieniędzy, sprawdza każdy grosz i wyłapuje fałszywe lub starte monety. Wśród targów matka słabnie, ale nie ustępuje, dopóki nie uzyska możliwie najlepszej ceny.
Sprzedanie rondla, moździerza i żelazka oznacza dla rodziny kolejną stratę, ale też chwilowe ciepło: można kupić węgiel i rozpalić ogień. Potem jednak z domu znikają następne sprzęty. Idą balia, zegar, gorsza suknia matki, a w końcu także granatowy płaszcz ojca. Narrator przyznaje, że przestaje wierzyć w rzeczy, które miały być „raz na całe życie”. Pustka w izbie staje się coraz większa, a życie rodziny coraz bardziej skupia się na najpilniejszych potrzebach: jedzeniu, ogrzaniu się i zdobyciu lekarstw dla matki.
W jednej z ważniejszych scen ojciec odkrywa w kuferku ostatnią pamiątkę – harmonijkę. Gdy zaczyna na niej grać, wspomina dawne czasy: poznanie z matką, wspólne święta, spacery, pierwsze zaloty. Melodia początkowo jest wesoła, potem staje się smutna. Matka słucha z wzruszeniem, a ojciec po grze chowa harmonijkę z powrotem. Ta scena pokazuje, że mimo biedy i sprzedaży rzeczy w rodzinie wciąż istnieje pamięć o dawnym szczęściu.
W tym samym czasie matka coraz szybciej gaśnie. Dzieci widzą, że ojciec jest zmęczony i przybity. W izbie jest zimno, ale po sprzedaży kolejnych przedmiotów pojawia się choć chwilowa poprawa warunków. Nadal jednak wisi nad domem lęk o przyszłość. Najważniejsze stają się teraz nie przedmioty, ale to, czy matka przeżyje i czy rodzina utrzyma się przy życiu.