Kurhanek Maryli ma budowę dialogową. Cudzoziemiec płynie Niemnem i pyta o piękny kurhanek porośnięty malinami, cierniem i głogiem. Dziewczyna wyjaśnia, że spoczywa tam Maryla, a do grobu prowadzą drogi matki, drużki i kochanka. Następnie pojawiają się trzy głosy: kochanka, matki i przyjaciółki. Kochanek wspomina, że kiedyś był gospodarny i szczęśliwy przy Maryli, a teraz nie dba o nic, nawet chce odejść „do Moskali”. Matka żali się, że w domu bez Maryli panuje pustka. Przyjaciółka wspomina dawne rozmowy nad wodą i mówi, że po śmierci Maryli nie ma z kim dzielić smutku ani radości. Na końcu cudzy człowiek odchodzi wzruszony. Ballada przedstawia żałobę po zmarłej dziewczynie i pustkę, jaką zostawia jej śmierć.
Do przyjaciół to krótki utwór liryczny skierowany do bliskich osób. Podmiot mówi nocą, w klasztornej ciszy, o samotności i tęsknocie. Próbuje szukać pociechy w książce, lecz myśl wraca do ukochanych osób. Postanawia pisać dla towarzyszy i wspomina minioną wiosnę oraz Marylę. Opowiada, że kiedyś straszył ją balladą o miejscu, gdzie o północy dzieją się rzeczy nadprzyrodzone: otwierają się groby, dzwonią dzwony, pojawiają się larwy i wilk znikający po znaku krzyża. Mówi też, że kiedyś zawołał w ciemności: „To lubię”, a wtedy ukazała mu się martwica z jeziora, która okazała się duszą Maryli karaną za dawną obojętność. Ona opowiada o swoim ziemskim życiu, o śmierci kochającego Józia i o karze czyśćcowej. Na końcu nadchodzi świt i widzenie znika. Wiersz łączy wspomnienie miłości z motywem grozy i winy.
To lubię rozwija historię martwicy spotkanej nad wodą. Podmiot mówi, że kiedyś śmiał się z diabłów i nie wierzył w czary, ale po naprawie wozu na moście wykrzyknął: „To lubię”. Wtedy ukazała mu się martwa kobieta, która dziękuje mu, bo to słowo uwolniło ją od męki. Opowiada, że za życia była Marylą, córką bogatego urzędnika, gardziła zalotnikami i nie odpowiedziała na miłość Józia. On umarł z rozpaczy, a ona po śmierci została skazana na czyściec, dopóki jakiś mąż nie powie o niej „lubię”. Często straszy podróżnych w nocnych godzinach, wywołując lęk i nieszczęście, bo tak nakazano jej w karze. Na koniec zapowiada, że pokaże przyszłość, lecz kur zapieje i widzenie znika. Utwór wyjaśnia, że drobne słowo może przynieść zbawienie duszy.
Rękawiczka przedstawia scenę z dworu podczas walk zwierząt. Król, książęta, panowie i rycerze oglądają lwa, tygrysa i lamparty. Gdy walka się kończy, z krużganków spada rękawiczka pięknej Marty. Rzuca ją między drapieżniki i mówi do Emroda, że jeśli naprawdę ją kocha, ma podnieść rękawiczkę. Rycerz bez wahania wchodzi między zwierzęta, podnosi rękawiczkę i wraca na krużganki. Tam rzuca ją Marcie w twarz, mówiąc: „Pani, twych dzięków nie trzeba mi wcale”, po czym odchodzi i już nie wraca. Ballada opowiada o próbie uczucia, które okazuje się pychą i upokorzeniem.
Pani Twardowska jest komiczną balladą o czarnoksiężniku i diable. W karczmie trwa hulanka, a Twardowski siedzi przy stole, hałasuje i niepokoi gości. Gdy z kielicha wychodzi diabeł Mefistofeles, przypomina o dawnym cyrografie podpisanym na Łysej Górze. Twardowski ma udać się do Rzymu, lecz od siedmiu lat unika tego warunku. Diabeł chce go pochwycić właśnie w karczmie nazwanej „Rzym”, ale czarnoksiężnik wykorzystuje zapis kontraktu. Zobowiązuje diabła do wykonania trzech zadań: ma on osiodłać malowanego konia, skręcić bicz z piasku, wznieść zamek z orzechów i maku, a potem wykąpać się w wodzie święconej. Na końcu Twardowski podsuwa jeszcze własną żonę, Twardowską, i proponuje, że to diabeł będzie musiał przez rok mieszkać z nią jak z mężem. Mefistofeles, przestraszony i zaskoczony, ucieka przez dziurkę od klucza. Ballada pokazuje spryt Twardowskiego i jego zwycięstwo nad diabłem.