Doktor Tomasz Judym decyduje się przyjąć propozycję wyjazdu do Cisów jako asystent doktora Węglichowskiego. Po rozmowie z Chmielnickim zgadza się na warunki i czeka na wizytę dyrektora zakładu. Węglichowski przychodzi do niego do mieszkania przy Długiej i szczegółowo omawia sytuację w Cisach: pensję, mieszkanie, możliwość pracy latem i zimą oraz ogólne warunki zakładu. Judym wyjaśnia, że musi wyjechać, bo nie ma z czego żyć, a także że po warszawskim odczycie, który nie spodobał się lekarzom, nie widzi tu dla siebie szerszej działalności. Dyrektor wypytuje go też o Paryż, znajomość języka francuskiego i doświadczenie z urządzeniami kąpielowymi. Na końcu zapowiada mu spotkanie z panią Niewadzką, właścicielką Cisów, którą Judym zna z podróży do Wersalu.
Po wyjściu Węglichowskiego Judym zostaje sam i coraz pewniej myśli o wyjeździe. Czuje żal do Warszawy, ale jednocześnie wie, że musi rozpocząć nowe życie. Wkrótce pakuję walizkę, reguluje rachunki i korzysta z zaliczki przysłanej przez Węglichowskiego. Jedzie pociągiem z Warszawy w stronę Cisów. W wagonie spotyka oficera i dwie panie, lecz najwięcej uwagi poświęca matce z niezwykle żywym chłopcem Dyzio.
Dyzio od początku zachowuje się swawolnie i nie daje spokoju współpasażerom. Zagląda w guziki oficera, próbuje sięgać po jego pałasz, wspina się na siedzenia, wychyla przez okno, szarpie, kopie i zrzuca rzeczy. Matka bez skutku prosi go, by był grzeczny. W końcu chłopiec siada obok Judyma i zaczyna go zaczepiać: wsadza mu patyk do nogi, majstruje przy ubraniu, wrzuca błoto za cholewkę, próbuje czepiać się jego kapelusza. Judym początkowo znosi to cierpliwie, ale po dłuższej serii psot, gdy Dyzio nie przestaje, zatrzymuje powóz i daje mu klapsy. Matka krzyczy, furman protestuje, lecz Judym nie zmienia decyzji. Wysiada z powozu i każe jechać dalej bez siebie, a sam rusza pieszo do Cisów z walizką w ręku. Po drodze znajduje furmankę u wieśniaka, który za niewielką opłatą wiezie go bocznymi drogami. Podczas jazdy furman upija się, śpiewa i pędzi tak gwałtownie, że wóz się przewraca. Judym zostaje cały ubłocony i musi iść dalej pieszo. Wtedy mija go parada konna: dwie amazonki i dwaj jeźdźcy. Doktor rozpoznaje pannę Natalię. Widzi też pannę Wandę, lecz to Natalia przykuwa jego uwagę. Spotkanie wstrząsa nim i pogłębia jego poczucie upokorzenia.
W końcu Judym dociera do miasteczka Cisy. Tam chłopcy, Żydki i włóczęgi informują go, gdzie znajduje się zakład. Przez stare aleje i park idzie do budynku, gdzie ma zamieszkać. Szybko przebiera się w suche ubranie i czeka na dalsze formalności. Z okna swojego mieszkania ogląda alejkę młodych drzew, stary mur i topole, a widok ten budzi w nim poczucie siły i gotowości do pracy. Czuje, że właśnie tu zacznie coś nowego.
Następnie narrator opisuje sam zakład kuracyjny w Cisach: dolinę między wzgórzami, park, stawy, „Wincenty” z urządzeniami kąpielowymi, kursal, wille, pałac i kościół na wzgórzu. Judym poznaje strukturę zakładu i jego właścicieli. Dowiaduje się, że jest to spółka akcyjna, a zarząd tworzą m.in. Węglichowski, administrator Krzywosąd Chobrzański oraz kasjer pan Listwa, mąż matki Dyzia.
Doktor zaczyna też poznawać historię Cisów. Dawniej były to tylko źródła w parku Niewadzkich. Stary pan Niewadzki, po powrocie z podróży i własnej chorobie, postanowił stworzyć tam zakład leczniczy i oddał pod niego część dóbr. Pierwszy kierunek rozwoju prowadził do nadmiernego przepychu i ruin. Potem do spraw wkroczył Leszczykowski z Konstantynopola, który wsparł finansowo przedsięwzięcie i pomógł zmienić zarząd. Wtedy dyrektorem został Węglichowski, a administratorem Krzywosąd. Zakład przestał być miejscem zabaw, a stał się prawdziwą stacją kuracyjną.
Wiele miejsca zajmuje historia Leszczykowskiego i Krzywosąda. Leszczykowski, dawny kolega Niewadzkiego i Węglichowskiego, dorobił się majątku w ciężkiej pracy na Wschodzie, ale nadal żył skromnie i wspierał młodych ludzi. Pisał też do Judyma list z Konstantynopola, w którym zachęcał go do pracy i współdziałania. Krzywosąd zaś przeszedł długą drogę przez Europę, imał się rozmaitych zajęć, aż stał się fabrykantem antyków i starożytności. W Cisach mieszka na dole starego „zamku”, otoczony gotyckimi schodkami, krużgankiem i wróblami. Ma w zwyczaju urządzać pokazowych scenek ze swym sokołem i mówić o wszystkim z wielką pewnością. Judym odwiedza go po raz pierwszy i dostrzega, że Krzywosąd lubi pokazywać swoją władzę, choć sam mówi o niej lekko i z pozorną obojętnością.
Kolejnym ważnym wydarzeniem jest pierwsze spotkanie Judyma z pannami w Cisach. Udaje się do kościoła, gdzie zastaje Natalię, Joannę i Wandę. Po mszy młody ksiądz zaprasza wszystkich na śniadanie na plebanię. Judym rozmawia z proboszczem, który opowiada mu o kuracjuszu Karbowskim. Ksiądz przedstawia go jako człowieka z dobrego rodu, ale hazardzistę i oszusta, który żyje z kart i wyzyskiwania innych. Wkrótce Karbowski przychodzi na plebanię. Jest elegancki, blady, z ciemnymi oczami i małym wąsem. Rozmowa toczy się głównie między nim a panną Natalią. Judym widzi, że Natalia jest poruszona, a Karbowski wyraźnie szuka jej wzroku. Ich wzajemne spojrzenia, milczenie i napięcie robią na doktorze ogromne wrażenie. Po wyjściu z plebanii Judym czuje zazdrość i przygnębienie: jego własne myśli o pracy w szpitalu bledną wobec tego, co zobaczył między Natalią a Karbowskim.
Później Judym czeka na pracę w szpitaliku, który należy do zakładu, i wreszcie idzie go obejrzeć. Mija drogę przez park i folwark, zatrzymuje się przy kościele, a potem spogląda na stary budynek szpitala. Na widok panny Natalii i całej sceny z Karbowskim jeszcze silniej odczuwa rozdźwięk między własnymi planami a uczuciowym światem innych. Mimo to pozostaje w Cisach, gotów rozpocząć nowy etap życia.