lektury on-line

Kategorie

Pieśni V–XXIV: wojna, rozrachunek z losem i pochwała cnoty

Pieśń V–VIII: wojna, żałoba i los

Pieśń V jest gwałtownym głosem w sprawie zniszczonego Podola. Podmiot zaczyna od słów: „Wieczna sromota i nienagrodzona / Szkoda, Polaku: ziemia spustoszona”, po czym opisuje najazd Turków i Tatarów. Najeźdźcy „zagnali piękne łanie twoje / Z dziećmi pospołu”, a córki szlacheckie „Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże”. W kolejnych wersach pojawia się obraz bezbronnej trzody atakowanej przez wilki – to porównanie podkreśla brak obrony i porządku. Po opisie klęski następuje wezwanie do działania: trzeba „Zetrzy sen z oczu a czuj w czas o sobie”, nie ustępować przed wrogiem, a także przeznaczyć środki na obronę, nie na zbytki. W zakończeniu powraca gorzka myśl o polskiej lekkomyślności: „Polak mądr po szkodzie”, a jeśli nic się nie zmieni, powstanie jeszcze gorsza przypowieść – że Polak jest „i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

Pieśń VI jest skierowana do „Królewno lutnie złotej i rymów pociesznych” i mówi o żałobie po zmarłym przyjacielu. Podmiot zwraca się do lutni, prosząc ją, by sama wyznaczyła kres płaczom po utracie „przyjaciela miłego”. Przypomina, że łatwo radzić komuś w nieszczęściu, gdy samemu nic nie grozi, ale gdy „Niefortuna pokaże”, człowiek rozumie własną bezradność. Żałoba dotyczy także „zacnego wojewoda”, który stracił towarzysza i cnotliwą żonę. Nawet gdyby zstąpił do świata umarłych z „lutnią Orfeowę”, nie odzyska tej, która skosztowała „niepamiętnego zdroju”. Wniosek jest jasny: w takich sytuacjach najlepsza jest cierpliwość, bo utraty nie da się cofnąć.

Pieśń VII pokazuje skwar lata. Słońce „pali”, ziemia prawie zamienia się w popiół, rzeki uciekają dnem, a zioła proszą o deszcz. Ratunkiem staje się cień lipy i chłodna studnia, dokąd prowadzi domowy porządek. Do odpoczynku w cieniu dołącza lutnia, która ma cieszyć „umysł trapiony” i unosić troski jakby „za Morze Czerwone”.

Pieśń VIII dotyczy wyboru władcy. Podmiot uspokaja Mikołaja i powiada, że o królu decyduje Boży dekret, nie ludzkie domysły. Nie należy oczekiwać pana ani ze wschodu, ani z zachodu, bo „Ten królem będzie, kogo Bóg mianuje”. Przypomniany zostaje przykład króla przywiedzionego „z dalekiej krainy”, po którym miał nastąpić ktoś inny. W pieśni padają też pytania o niespełnione nadzieje: „Gdzie ony złote góry nieprzebrane?” i o znikome skutki dawnych planów wojennych. Fortuna steruje morzem i bitwą, a ludzkie rady obraca wniwecz. Zakończenie odrzuca krasomówstwo i kieruje uwagę ku praktyce: koronę trzeba zawiesić „w polu na słupie”, a jeśli nie mędrszemu, to przynajmniej „rętszemu”.

Pieśni IX–XVI: zmienność, dom, cnota i umiar

Pieśń IX zawiera wezwanie: „Nie porzucaj nadzieje”. Przykład zimy i wiosny pokazuje, że po zniknięciu piękna przychodzi odrodzenie. „Nic wiecznego na świecie” – radość miesza się z troską, a Fortuna stale zmienia ludzkie położenie. Człowiek nie powinien rozpaczać ani wynosić się zbyt wysoko, gdy mu się wiedzie. Najważniejsze jest stałe serce, bo Bóg może „wywrócić w godzinie” to, co wydaje się stracone.

Pieśń X mówi o roli żony w domu. Nawet sława wojownika, mówcy czy gospodarza nic nie da, jeśli żona nie będzie ozdobą męża i wsparciem domu. To ona pilnuje porządku, łagodzi troski, rodzi dzieci i zapewnia ciągłość rodu. Pieśń kończy się modlitwą o taki związek, ale też przestrogą, że „zły towarzysz” może odebrać wszystko.

Pieśń XI uczy zachowania „statecznego umysłu” zarówno w nieszczęściu, jak i w szczęściu. Podmiot radzi, by nie wznosić się nad miarę, gdy los sprzyja, i nie załamywać się zbyt mocno, gdy się odwraca. Śmierć czeka każdego, więc trzeba korzystać z życia rozsądnie: uczynić stół pod jaworem, pić wino, póki beczka leje, ale pamiętać, że po śmierci wszystko przypadnie następcy. Pieśń podkreśla równość ludzi wobec kresu.

Pieśń XII mówi o tym, że cnota zawsze budzi zazdrość. Zazdrość idzie za nią jak cień i próbuje ją oczernić, ale człowiek służący Rzeczypospolitej nie powinien się tym przejmować. Cnota sama jest nagrodą; nie potrzebuje ludzkich pochwał. Najwyżej stanie temu, kto służy ojczyźnie, bo „co im zazdrość ujmie, Bóg nagradzać będzie”.

Pieśń XIII dziękuje Bogu za zwycięstwo nad „hardym” carem moskiewskim. Podmiot opisuje ucieczkę przeciwnika i zdobycie Połocka przez Stefana, króla polskiego. W utworze wybrzmiewa triumf nad pychą wroga, ale też podziw dla samego króla, który okazuje nie tylko siłę, lecz także łaskawość wobec nieprzyjaciela. Kończy się życzeniem zdrowia i uznaniem dla jego bohaterstwa.

Pieśń XIV jest ostrzeżeniem dla rządzących. Ci, którzy mają władzę nad Rzecząpospolitą, powinni pamiętać, że zajmują miejsce Boże na ziemi i odpowiadają nie tylko za siebie, ale za cały lud. Bóg nie patrzy na pochodzenie ani godność, lecz na winę. Przełożeni, jeśli grzeszą, mogą zgubić całe miasta i państwa. To pieśń o odpowiedzialności urzędników i o tym, że władza nie chroni przed sądem.

Pieśń XV przypomina, że wszystko w świecie jest zmienne: Apollo nie zawsze strzela, Mars nie zawsze prowadzi wojsko, po burzy przychodzi pogoda. Z tego wynika wezwanie, by odsunąć frasunek i nie odkładać życia na później. Trzeba żyć dobrze teraz, bo przyszłość należy do Boga, a zwlekanie prowadzi do tego, że człowiek nigdy naprawdę nie zaczyna żyć.

Pieśń XVI wraca do umiaru. Niepotrzebne są wystawne potrawy, srebra i złote obicia. Wystarczy dobra, zwykła uczta, jeśli zasiadają przy niej równi sobie ludzie. Największą pociechą staje się lutnia, która prowadzi tańce i pieśni, łagodzi troski i łączy ludzi przy stole.

Pieśni XVII–XXIV: niewiara w trwałość świata i pochwała sławy

Pieśń XVII zaczyna się od stwierdzenia, że nie warto pokładać nadziei w świecie „zawikłanym”, bo wszystko tu jest chwiejne. Podmiot pokazuje kruchość życia obrazami bardzo prostymi: nawet czasznik może nie donieść kielicha do ust, a morze co chwilę zmienia stan. W tej niepewności jedynym kompasem pozostaje cnota.

Pieśń XVIII jest pochwałą lutni skierowaną do Bogumiły. Lutnia porównana zostaje do siły Amfiona, która umiała gromadzić kamienie w mur. Pieśń rozwija mitologiczne obrazy: Cerber ustępuje przed jej głosem, a nawet cierpienie podziemnego świata mięknie. Następnie pojawia się opowieść o jednej z Danaid – wśród bezlitosnych sióstr właśnie ona okazuje litość wobec męża i ostrzega go przed grożącym mu niebezpieczeństwem. Ucieka go, radząc, by szukał ocalenia, a sama gotowa jest ponieść karę za współczucie. Cała pieśń łączy mitologię z pochwałą wierności i miłosierdzia.

Pieśń XIX stawia pytanie o sławę i użyteczność człowieka. Kto gardzi sprawami doczesnymi, a chce dbać o „dobrą tylko sławę”, powinien służyć dobru wspólnemu. Podmiot wymienia różne zadania: jedni mają szerzyć dobre obyczaje, inni dbać o porządek i prawa ojczyste, jeszcze inni – walczyć za ojczyznę. Wojna nie zależy od liczby, lecz od męstwa, a wolność warto bronić nawet za cenę życia. Sława staje się tu nadrzędnym celem.

Pieśń XX ma charakter osobisty. Podmiot zwraca się do „zacnego biskupa” i wyrzuca mu, że wyciągnął go z domu z dala od „małych dziatek” i „teskliwej żony”. Opisuje niepokój żony, która musi sama dźwigać ciężar domu, pilnować porządku i dzieci. Podmiot wyraża obawę, że pobyt na obczyźnie może go zatrzymać z dala od rodziny na zawsze, dlatego prosi o rozwiązanie i doprowadzenie do połączenia z żoną, z którą nie chce być rozdzielony do śmierci.

Pieśń XXI jest krótkim wyznaniem miłosnym. Mówi o „srogich łańcuchach” na sercu, ale podmiot uznaje je za szczęście, bo został ujęty „tak pięknym sidłem”. W cierpieniu znajduje rozkosz, a źródłem tej rozkoszy są „Oczy dziwnej piękności”.

Pieśń XXII ponownie zwraca się do lutni i prosi, by to, co zostało już zaśpiewane, mogło trwać także w przyszłości. Pojawiają się odwołania do poezji greckiej i mitologii: Mytyleńczyk śpiewał o Muzach, Afrodycie, winie i pięknie. Podmiot sam także prosi o życzliwość lutni, gdy ją przyzywa.

Pieśń XXIII to przestroga skierowana do Zofii. Róża i lilia nie kwitną wiecznie, tak samo nie trwa młodość ani uroda. Czas ucieka jak woda, a starość przychodzi niepostrzeżenie. Gdy włosy zbieleją od śniegu, nie da się już odzyskać wiosny.

Pieśń XXIV kończy ten fragment wizją poetyckiego lotu. Podmiot zapowiada, że „Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony” poleci jako poeta, złożony z „dwojej” natury. Nie umrze zwyczajnie, lecz przemieni się w ptaka – skóra stanie się chropawa, głowa biała, wyrosną pióra i skrzydła. Wzleci ponad Bosfor, Syrty i północne pola, a jego imię pozna Moskwa, Tatarzy, Anglicy, Niemcy i Hiszpanie. Kończy się to odrzuceniem zwykłego pogrzebu: bez lamentów, świec i żałobnych śpiewów.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia