Trzeci akt zaczyna się wczesnym rankiem. Hanka śpi pod piecem, wyczerpana i zrozpaczona. Mela budzi ją łagodnie, daje jej kawę i bułkę, mówi, że najgorsze minęło i że teraz wszystko trzeba jakoś naprawić. Mela jest jedyną osobą w tym domu, która okazuje Hance prawdziwą litość. Oferuje jej pomoc i mówi nawet, że jeśli Hanka ma dziecko, to ona mogłaby się nim zająć. W jej słowach widać naiwność, ale i szczere współczucie.
Hesia zachowuje się natomiast zgryźliwie i z ciekawością podsyca atmosferę. Dopytuje, śmieje się, prowokuje. Dulska pojawia się blada i rozdrażniona. Od razu wydaje polecenia: Hanka ma siedzieć osobno, nie wolno jej rozmawiać z kucharką ani z nikim innym. Dulska nie myśli o jej przyszłości, tylko o tym, jak ograniczyć ryzyko skandalu. Wysyła po Tadrachową, matkę chrzestną Hanki, aby zorientować się w sytuacji i przygotować dalsze kroki.
Przychodzi Tadrachowa i początkowo potwierdza, że Hanka była uczciwa i że na wsi miała narzeczonego, czyli „finanz wacha”. Zbyszko wchodzi później i niespodziewanie ogłasza, że jednak chce się z Hanką ożenić. Twierdzi, że trzeba ustalić formalności i zdobyć metrykę chrztu. Tadrachowa i Dulska są zaskoczone, ale po chwili pojawia się kolejny zwrot. Juliasiewiczowa, która rozumie, że ślub oznaczałby dla rodziny jeszcze większą kompromitację i kłopot finansowy, zaczyna prowadzić rozmowę tak, by doprowadzić do wycofania się Zbyszka. Tłumaczy mu, że z Hanką czekałaby ich nędza, a rodzina nie uzna takiego związku.
W rozmowie z Juliasiewiczową Zbyszko ujawnia, że chciał się sprzeciwić nie tylko matce, ale całemu domowi i temu, co uważa za moralną brudną atmosferę rodziny. Mimo to stopniowo rezygnuje. Juliasiewiczowa wykorzystuje jego zmęczenie i poczucie bezradności. Ostatecznie Zbyszko cofa decyzję o ślubie i przeprasza matkę. Dulska od razu wraca do dawnego tonu, jakby najważniejsze było przywrócenie porządku. Jednak problem Hanki trzeba jeszcze „załatwić”.
W końcowych scenach Dulska, Juliasiewiczowa i Tadrachowa ustalają, że Hanka dostanie pieniądze. Hanka, początkowo bierna, wreszcie zaczyna się bronić. Gdy słyszy, że chcą ją odprawić z pieniędzmi, żąda tysiąca koron. Mówi, że skoro odebrano jej uczciwość, to teraz ma prawo domagać się zapłaty. Dulska i Juliasiewiczowa próbują się targować, ale Hanka pozostaje nieustępliwa. Ostatecznie zgadza się przyjąć pieniądze i podpisać, że nie ma żalu do domu Dulskich. Tadrachowa, choć moralizuje, przyjmuje rozwiązanie praktyczne. Skandal zostaje kupiony.
Na końcu Hanka wyprowadza się z Tadrachową, a Dulska od razu wraca do codziennych rozkazów: każe Zbyszce iść do biura, Hesi ścierać kurze, Meli ćwiczyć gamy, a Felicjanowi ruszyć do pracy. Dom ma znów działać „po Bożemu”, czyli według dawnych pozorów. Mela patrzy na odchodzącą Hankę z bólem, a Hesia komentuje sytuację z okrutnym śmiechem. Zakończenie pokazuje, że nie zmieniło się nic istotnego: skandal został uciszony, ale moralność Dulskich okazała się moralnością interesu, pozorów i wygody.
Bohaterowie i problematyka
Czas i miejsce akcji – akcja toczy się w mieście, w domu i kamienicy Dulskich, w ciągu kilku dni. Miejscem najważniejszym jest salon i wnętrze mieszkania.
Główne motywy i problemy – obłuda mieszczańska, podwójna moralność, rola pozorów, skandal zamiatany pod dywan, konflikt pokoleń, zależność ekonomiczna służby, nierówność społeczna, odpowiedzialność za cudzą krzywdę, presja opinii publicznej, wychowanie dzieci w atmosferze egoizmu. Utwór pokazuje, że w domu Dulskich „moralność” oznacza przede wszystkim dbanie o zewnętrzną przyzwoitość, nawet kosztem drugiego człowieka.