W drugim akcie ta sama dekoracja pokazuje dom w jeszcze większym napięciu. Dulski chodzi bez celu po pokoju, a Dulska pilnuje wszystkich i narzeka na męża oraz dzieci. Hesia i Mela przygotowują się do wyjścia, rozmawiają o tańcu, o modach i o tym, jak wyglądają w strojach. Hesia coraz śmielej naśladuje dorosłych, kradnie cygaro i bawi się tańcem, Mela natomiast jest słabsza, bardziej wrażliwa i pełna niepokoju.
Gdy pojawia się Zbyszko, widać, że nie zamierza podporządkować się matce. Dulska wypomina mu nocne włóczęgi i długi, on zaś drwi z jej moralizowania. Z rozmowy wynika, że matka akceptuje mieszkającą w kamienicy kobietę lekkich obyczajów tylko dlatego, że płaci czynsz. Zbyszko coraz ostrzej mówi o obłudzie domu. W jednej ze scen przyznaje też, że interesuje go Hanka. Wobec Juliasiewiczowej mówi o „kołtuństwie” jako sile, od której nie może się uwolnić. Jego bunt jest szczery, ale nie prowadzi jeszcze do działania.
Najważniejsza część aktu dotyczy Hanki i Zbyszka. Hanka staje się blada, płacze i w końcu wyznaje, że ma kłopot. Pod koniec aktu Mela rozmawia z nią z dobrocią i z nieporadnym współczuciem. Z rozmowy wynika, że Hanka zaszła w ciążę. Mela, która nie do końca rozumie całą sytuację, od razu staje po jej stronie i naiwnie wierzy, że Zbyszko powinien się z nią ożenić. Hanka z rozpaczą mówi też o dziecku i o tym, że nikt jej teraz nie zechce. Mela chce ją pocieszać, ale nie rozumie ciężaru tej sytuacji.
Juliasiewiczowa, dowiedziawszy się o wszystkim, orientuje się, że sprawa może wywołać skandal. Ostrzega Hankę, by milczała, i sama zaczyna planować, jak wykorzystać sytuację. Zbyszko początkowo zachowuje się niechętnie i nie chce przyjąć odpowiedzialności, lecz po rozmowie z Juliasiewiczową ulega jej argumentom. Krewna tłumaczy mu, że ślub z Hanką oznaczałby nędzę: ma on niską pensję, długi, brak pieniędzy i trudne życie. Zbyszko zaczyna się wahać. Juliasiewiczowa uderza w jego poczucie lojalności wobec matki i domu.
W kulminacyjnej scenie Zbyszko najpierw buntuje się przeciw matce, ale w końcu cofa swoje słowa. Dulska płacze i żąda, by porzucił pomysł ślubu z Hanką. Zbyszko przeprasza ją, całuje w rękę i choć jeszcze chwilę wcześniej chciał się zbuntować, ostatecznie zgadza się wycofać. To jednak nie rozwiązuje problemu. Hanka nadal jest w ciąży, a dom Dulskich musi zareagować, zanim wieść wyjdzie na jaw. Akt kończy się powrotem do mechanizmu obłudy: nie chodzi już o winę i odpowiedzialność, lecz o to, jak sprawę załatwić, by nie wyszedł skandal.