Po nieudanych żartach Doryna stara się pogodzić Mariannę i Walerego, którzy mówią do siebie z pozorną obojętnością, ale coraz bardziej ranią się wzajemnie słowami. Oboje udają, że są gotowi do rozstania, a Doryna, widząc ich upór, bierze sprawę w swoje ręce. Łapie ich za ręce, ustawia naprzeciw siebie i wyjaśnia, że tak naprawdę bardziej się kochają, niż sami przyznają. Kiedy jeszcze chwilę wzajemnie się oskarżają, Doryna postanawia działać nie od strony uczuć, lecz praktycznie: radzi Mariannie pozorować zgodę na ślub z Tartuffe’em, aby zyskać czas i zwlekać z weselem. Tłumaczy, że można wymyślać kolejne przeszkody – chorobę, złe przeczucia, opór przed ślubem – byle nikt nie widział zakochanych razem. W tym samym czasie Walery ma szukać pomocy u przyjaciół. Na koniec Doryna każe im się rozdzielić, chociaż oboje niechętnie odchodzą, zapewniając się nawzajem o uczuciu.
W akcie trzecim Doryna rozmawia z Damisem o planowanej rozmowie z Tartuffe’em. Damis chce natychmiast ujawnić obłudnika i sam doprowadzić do skandalu, ale Doryna powstrzymuje go i prosi, aby ukrył się w gabinecie. Uważa, że lepiej będzie, jeśli to Elmira spróbuje wydobyć z Tartuffe’a prawdę, bo ma na niego większy wpływ. Gdy Tartuffe wchodzi, od razu pokazuje swą fałszywą pobożność: mówi o dyscyplinie, jałmużnie i modlitwie, a potem każe Dorynie zasłonić piersi chustką, aby nie „ranić” bliźnich. Doryna odpowiada mu z ironią i zapowiada, że przychodzi z wiadomością od Elmiry. Po chwili pojawia się Elmira i zostaje sama z Tartuffe’em.
Rozmowa Elmiry z Tartuffe’em najpierw ma pozór grzecznego, nabożnego dialogu. Tartuffe pyta o jej zdrowie, mówi o swoich modlitwach i okazanej trosce. Szybko jednak przechodzi do wyraźnych zalotów. Najpierw bierze ją za rękę, potem dotyka kolan, a nawet zaczyna zachwycać się jej suknią i chusteczką. Gdy Elmira stawia sprawę wprost i pyta o zamiar małżeństwa z Marianną, Tartuffe wyznaje, że nie ona jest przedmiotem jego pragnień. W długiej mowie przyznaje, że od chwili ujrzenia Elmiry kocha ją, a swoje uczucie przedstawia jako zgodne z cnotą. Mówi, że nie boi się skandalu, bo ludzie pobożni zachowują dyskrecję, a on chce dać się prowadzić jej decyzji. Elmira udaje, że wszystko rozumie, ale pyta, czy nie boi się, że powtórzy mężowi jego wyznanie. W odpowiedzi Tartuffe liczy na jej dobroć i przebaczenie.
Elmira proponuje warunek: jeśli ma zachować milczenie wobec Orgona, Tartuffe ma pomóc w doprowadzeniu do ślubu Marianny z Walerym. Wtedy z ukrycia wychodzi Damis, który wszystko słyszał. Chce natychmiast wywołać awanturę, zdradzić ojcu prawdę i napiętnować Tartuffe’a. Elmira próbuje go powstrzymać, twierdząc, że sama poradzi sobie z tą sprawą i że nie trzeba niepokoić męża. Damis jednak nie chce słuchać. Mówi, że właśnie teraz ma okazję pomścić dawne krzywdy, bo Tartuffe już wcześniej szkodził rodzinie, oczerniał Walerego i rządził ojcem. Postanawia od razu przedstawić wszystko Orgonowi.
Gdy wchodzi Orgon, Damis opowiada mu, że zastał Tartuffe’a podczas miłosnego wyznania wobec Elmiry. Elmira wciąż próbuje tonować sytuację i twierdzi, że lepiej nie robić z tego głośnej sprawy, ale Damis nie ustępuje. Tartuffe tymczasem przyjmuje pozę skromnego winowajcy. Nazywa siebie grzesznikiem i prosi, by go wypędzono, nie broniąc się wcale. Ta pozorna pokora całkowicie przekonuje Orgona. Ojciec nie wierzy synowi, tylko Tartuffe’owi. Kiedy Damis próbuje się bronić, Orgon wpada w gniew, nazywa go łotrem i każe mu natychmiast opuścić dom, wyrzekając się go i wydziedziczając. Tartuffe udaje jeszcze, że współczuje Damisowi i błaga Orgona o litość dla syna, co tylko pogłębia jego pozycję w oczach gospodarza.
Po odejściu Damisa Orgon zostaje sam z Tartuffe’em i daje się dalej prowadzić jego udawanej skromności. Tartuffe mówi, że sam chciałby odejść z domu, bo wszyscy go tu nienawidzą i rozsiewają podejrzenia. Orgon stara się go zatrzymać, a Tartuffe sugeruje nawet, że najlepiej będzie unikać Elmiry, aby nie dawać powodu do plotek. Wtedy Orgon robi coś jeszcze bardziej niebezpiecznego: oznajmia, że właśnie dlatego chce, by Tartuffe siedział przy jego żonie, i postanawia zapisać mu cały majątek. Mówi wprost, że dobry przyjaciel i zięć jest dla niego ważniejszy niż syn, żona i wszyscy krewni. Tartuffe przyjmuje tę decyzję z pozorną pokorą i oddaje ją „woli nieba”.
W akcie czwartym Kleant próbuje przemówić Tartuffe’owi do rozsądku. Wytyka mu, że wypędzenie Damisa i przyjęcie majątku nie liczą się z prawdziwą wiarą ani z uczciwością. Tartuffe broni się słowami o przebaczeniu, woli nieba i trosce o to, by dobra nie trafiły w złe ręce. Kleant odpowiada, że to zwykłe wymówki, a jeśli rzeczywiście jest pobożny, powinien po prostu odejść, zamiast korzystać z majątku Orgona. Tartuffe kończy rozmowę wymijająco, zasłaniając się obowiązkami religijnymi. W następnej scenie Doryna, Elmira, Marianna i Kleant gromadzą się razem, a Doryna prosi o pomoc w powstrzymaniu planów Orgona. Wtedy nadchodzi sam Orgon, a napięcie między domownikami i Tartuffe’em jeszcze rośnie.