lektury on-line

Kategorie

Akt III – spisek i zamach

Akt III rozgrywa się w Warszawie podczas uroczystości koronacji cara na króla Polski. Na placu przed zamkiem zbiera się tłum, który komentuje rusztowania, uroczystość i zachowanie dostojników. Koronacja odbywa się w katedrze: prymas nakłada carowi koronę, podaje mu miecz i księgę konstytucyjną, a car składa przysięgę. Po powrocie orszaku lud widzi także tragiczne zdarzenie: książę uderza starą kobietę z dzieckiem, dziecko wypada do rynsztoka i ginie. Uroczystość budzi niepokój, a tłum rozchodzi się ponury. Pojawia się jeszcze tajemniczy śpiew nieznajomego, który przeciwstawia wino i krew oraz sugeruje przyszłą ofiarę.

W lochu pod kościołem św. Jana zbiera się spisek. Prezes, stary spiskowiec, obawia się zbrodni i ma wyrzuty sumienia, lecz zarazem wie, że trzeba działać. Podchorąży i inni spiskowi domagają się zamachu na cara. Rozmowy toczą się między wahanięm a zapałem. Prezes i Ksiądz ostrzegają przed krwią przelaną w kościele, lecz Podchorąży przypomina zbrodnie caratu, Sybir, prześladowania i potrzebę zemsty. Spiskowi głosują – jedni kulą za śmiercią cara, inni groszem za uniewinnieniem. W głosowaniu większość opowiada się za zamachem, ale Prezes nadal waha się i mówi, że ręce umywa z krwi. W końcu rozpoznaje się Kordian, który nie jest pewien, czy spiskowcy są gotowi na ofiarę. Zostawia im kartkę z krótkim oświadczeniem, że zapisuje narodowi krew i życie oraz tron do rozrządzenia. Nie widząc zdecydowania, opuszcza zebranie, a spiskowi rozchodzą się w milczeniu.

Kordian rusza sam do zamku. W drodze walczą w nim Wyobraźnia i Strach, które pokazują mu widma, korony, trumny i trupy. W salach zamkowych dociera aż do komnaty cara, ale paraliżują go lęk i omamy. W chwili, gdy ma zadać cios, wydaje mu się, że widzi diabła i procesję trupów. Ostatecznie wchodzi car i znajduje Kordiana leżącego z bagnetem. Car sądzi, że to żołnierz na warcie, który chciał go zabić, i każe go rozstrzelać. Kordian nie zdołał dokonać zamachu.

W kolejnej scenie na placu Saskim Kordian zostaje sprowadzony przed cara i Wielkiego Księcia Konstantego. Konstanty dręczy go, szydzi z niego, proponuje skok przez las bagnetów, a w końcu pozwala mu przejechać konno. Kordian przeskakuje przeszkodę, lecz zostaje uznany za winnego zamachu i skazany na śmierć. Konstanty, mimo chwilowego podziwu, wydaje rozkaz rozstrzelania. Kordian trafia do więzienia klasztornego, gdzie żegna się z Grzegorzem i księdzem. Mówi o samotności, o swoim losie, o pragnieniu pozostawienia śladu. Grzegorz wspomina, że nada swojemu wnukowi imię Kordian, co wzrusza skazańca. W końcu oficer oznajmia, że czeka go rozstrzelanie.

Ostatnie sceny pokazują jeszcze rozmowę cara z Konstantym, który domaga się ułaskawienia Kordiana. Między braćmi dochodzi do gwałtownego konfliktu o władzę, winę i pamięć o dawnych zbrodniach. Car początkowo odmawia, lecz ostatecznie podpisuje ułaskawienie i każe je zawieźć na plac Marsowy. Jednak jest już za późno: na placu widać Kordiana przed plutonem egzekucyjnym, a z tłumu padają głosy, że przybył adiutant. Utwór kończy się w momencie napięcia przed egzekucją.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia