lektury on-line

Kategorie

Lektury › Streszczenia › Treny - Jan Kochanowski - streszczenie

Motto, dedykacja i początek żałoby

W kolejnych trenach żal skupia się już nie tylko na samej śmierci dziecka, ale także na jego wyjątkowych zaletach i na stracie nadziei. W Trenie XII Orszula zostaje pokazana jako dziecko wyjątkowo posłuszne, grzeczne, uczone i pobożne. Umiała śpiewać, mówić, rymować, znała dobre maniery, była skromna i wstydliwa, wcześniej niż inne dzieci odmawiała modlitwy i witała rodziców. Miała zaledwie trochę ponad trzydzieści miesięcy, a już tak wiele cnót, że nie zdążyła ich rozwinąć. Poeta porównuje ją do żniwa, którego nie doczekał się kłos. W ten sposób podkreśla, że wraz z córką grzebie także własną nadzieję.

Tren XIII jest jednym z najboleśniejszych. Kochanowski mówi, że Orszula mogła się nie urodzić albo nie umrzeć, bo jej krótki los przyniósł mu tylko wielki żal. Porównuje ją do nocnego snu, który obiecuje złoto, a pozostawia jedynie pragnienie. Córka wzbudziła w nim wielkie nadzieje, po czym nagle go opuściła, zabierając wszystkie pociechy. W zakończeniu poeta wyobraża sobie własny nagrobek i każe wyryć napis, w którym wyraża przekonanie, że to śmierć pomyliła się w swoim działaniu: nie ona miała opłakiwać Orszulę, ale Orszula jego.

W Trenach XIV i XV poeta szuka obrazów z mitologii, by wyrazić własne cierpienie. W Trenie XIV przywołuje Orfeusza i pragnie, by mógł tak jak on zejść do podziemi po utraconą córkę. Wzywa też swoją lutnię, by towarzyszyła mu aż do Plutona i pomogła pieśnią wzruszyć władcę zmarłych. Dochodzi jednak do wniosku, że nie wszystko można odzyskać; pozostaje mu jedynie iść dalej z duszą obciążoną troską. W Trenie XV pojawia się Erato i lutnia, które mają na chwilę uspokoić jego myśl. Najważniejszy obraz to Niobe, matka siedmiorga synów i siedmiu córek, która po ich utracie skamieniała z bólu. Kochanowski ogląda ją jako symbol matczynego cierpienia i sam pragnie podobnego ukojenia albo śmierci. Niobe stoi na Sypilu jako martwy kamień, ale wciąż „żywią skryte rany”.

W Trenie XVI następuje kryzys stoickiej postawy. Poeta uznaje, że w nieszczęściu musi porzucić lutnię i piękny rym. Wspomina, jak ludzie łatwo mówią o cnocie, umiarze i pogodzie ducha, dopóki sami nie doświadczą bólu. Przywołuje Cycerona, który płakał po śmierci córki, oraz własną bezsilność wobec cierpienia. Zostaje mu tylko prośba do czasu, by uleczył serce. W Trenie XVII podmiot liryczny zwraca się do Boga. Mówi, że Boska ręka odebrała mu radość i że nawet jeśli starał się żyć skromnie, nie uchroniło go to przed cierpieniem. Podkreśla, że człowiek nie jest kamieniem i że rozum nie zawsze potrafi opanować ból. Prosi Boga o lekarstwo mocniejsze niż ludzkie wywody.

Tren XVIII jest modlitwą pokutną. Poeta mówi o ludziach jako o nieposłusznych dzieciach Boga, którzy w czasach szczęścia rzadko o Nim pamiętają. Prosi o karę ojcowską, ale zarazem o miłosierdzie. W zakończeniu Trenu XIX albo Sen następuje pocieszenie przyniesione przez sen. Do poety przychodzi zmarła matka, trzymając na ręku Orszulę. Wyjaśnia, że dusza dziecka żyje w niebie, gdzie nie ma trosk, chorób ani śmierci, i że Orszula ma się dobrze. Matka poucza syna, że ziemskie rozkosze są przemijające, a największą wartością jest rozumne przyjęcie ludzkiego losu. Sen kończy się jej odejściem i przebudzeniem poety, który nie wie, czy słyszał to we śnie, czy na jawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia