Com dawno tuszył i w głos opowiedał,
Że obelżenia i krzywdy tak znacznej
Cierpieć nie mieli waleczni Grekowie:
Teraz już posły ich u siebie mamy,
Którzy się tego u nas domagają,
Aby Helena była im wydana,
Którą w tych czasiech przeszłych Aleksander,
Będąc w Grecyjej, gość nieprawie wierny,
Uniósł od męża i przez bystre morze
Do trojańskiego miasta przyprowadził.
Tę jesli wrócim i mężowi w ręce
Oddamy, możem siedzieć za pokojem,
Lecz jesli z niczym posłowie odjadą,
Tegoż dnia nowin słuchajmy, że Greczyn
Z morza wysiada i ziemię wojuje.
Czuje o sobie widzę, Aleksander:
Praktyki czyni, towarzystwa zbiera,
Śle upominki, aż i mnie nie minął;
A mnie i dom mój, i co mam z swych przodków,
Nie jest przedajno. A miałbych swą wiarę
Na targ wynosić, uchowa mię tego
Bóg mój. Nie ufa swej sprawiedliwości,
Kto złotu mówić od siebie rzecz każe.
Lecz i to człowiek małego baczenia,
Który na zgubę rzeczypospolitej
Podarki bierze, jakoby sam tylko
W cale miał zostać, kiedy wszytko zginie.
Ale mnie czas do rady, bo dziś król chce posły
Odprawować. Snać widzę Aleksandra? Ten jest.
/ Aleksander, Antenor /
[EPEISODION PIERWSZY]
ALEKSANDER
Jako mi niemal wszyscy obiecali,
Cny Antenorze, proszę, i ty sprawie
Mej bądź przychylnym przeciw posłom greckim.
ANTENOR
A ja z chęcią rad, zacny królewicze,
Cokolwiek będzie sprawiedliwość niosła
I dobre rzeczypospolitej naszej.
ALEKSANDER
Wymówki nie masz, gdy przyjaciel prosi.
ANTENOR
Przyzwalam, kiedy o słuszną rzecz prosi.
ALEKSANDER
Obcemu więcej życzyć niżli swemu
Coś niedaleko zda się od zazdrości.
ANTENOR
Przyjacielowi więcej niżli prawdzie
Chcieć służyć, zda się przeciw przystojności.
ALEKSANDER
Ręka umywa rękę, noga nogi
Wspiera, przyjaciel port przyjacielowi.
ANTENOR
Wielki przyjaciel przystojność: tą sobie
Rozkazać służyć nie jest przyjacielska.
ALEKSANDER
W potrzebie, mówią, doznać przyjaciela.
ANTENOR
I toć potrzeba, gdzie sumnienie płaci.
ALEKSANDER
Piękne sumnienie: stać przy przyjacielu.
ANTENOR
Jeszcze piękniejsze: zostawać przy prawdzie.
ALEKSANDER
Grekom pomagać to u ciebie prawda.
ANTENOR
Grek u mnie każdy, kto ma sprawiedliwą.
ALEKSANDER
Widzę, żebyś mię ty prędko osądził.
ANTENOR
Swoje sumnienie każdego ma sądzić.
ALEKSANDER
Znać, że u ciebie gospodą posłowie.
ANTENOR
Wszystkim ućciwym dom mój otworzony.
ALEKSANDER
A zwłaszcza, kto nie z próżnymi rękoma.
ANTENOR
Trzeba mi bowiem sędziom na podarki,
Bom cudzą żonę wziął, o którą czynią.
ALEKSANDER
Nie wiem o żonę, ale dary bierzesz,
Od Greków zwłaszcza; moje na cię małe.
ANTENOR
I żon, i cudzych darów nierad biorę.
Ty, jako żywiesz, tak, widzę, i mówisz
Niepowściągliwie; nie mam z tobą sprawy.
ALEKSANDER
I mnie żal, żem cię o co kiedy prosił.
Ufam swym bogom, że i krom twej łaski
Najdę, kto rzeczy mych podpierać będzie.
ANTENOR
Taki, jakiś sam.
ALEKSANDER
Da Bóg, człek poćciwy.
[STASIMON PIERWSZE]
CHORUS
By rozum był przy młodości
Nigdy takiej obfitości
Pereł morze i ziemia złota nie urodzi,
Żeby tego nie mieli tym dostawać młodzi.
Źródło tekstu: Wolne Lektury.