lektury on-line

Kategorie

Lektury › Streszczenia › Reduta Ordona - Adam Mickiewicz - streszczenie

Przebieg walki i wybuch reduty

Wiersz otwiera słynne zdanie: „Nam strzelać nie kazano”. Narrator-adiutant stoi przy armacie i obserwuje rosyjskie wojsko nacierające na Warszawę. Widziana scena ma rozmach i grozę: wojska ciągną długimi szeregami, piechota rusza zwartą kolumną, a nad wszystkim unoszą się dym, huk i kurz. Naprzeciw rosyjskiej armii stoi niewielka reduta Ordona – biała, wąska, wyraźnie słabsza od przeciwnika, ale broniona z determinacją. Jej sześć armat nieustannie strzela, siejąc spustoszenie wśród napastników. Autor pokazuje skutki ostrzału w obrazach pełnych porównań: granat wpada w środek kolumny jak lawina, kula szumi i ryczy jak byk, a potem rozrywa szeregi jak wąż atakujący ofiarę.

W kolejnych strofach narrator rozszerza perspektywę i mówi o carze, który z daleka wydaje rozkazy. Nie walczy sam, lecz jego decyzje powodują cierpienie tysięcy ludzi. W utworze mocno wybrzmiewa oskarżenie wobec rosyjskiego despoty. Warszawa, jedyna, „urąga” jego władzy, bo stawia opór. Potem opis bitwy staje się jeszcze bardziej dramatyczny. Rosjanie zbliżają się do reduty, wpadają do rowów i na wały. Z czasem obrona słabnie, ogień cichnie, a napastnicy wdzierają się do środka. Narrator rozumie, że żołnierze na skutek zmęczenia i chaosu walczą już niemal mechanicznie, bez chwili wytchnienia. W jego wyobraźni brakuje im amunicji, ręce szukają ładunków, ale ich nie znajdują.

W decydującym momencie narrator spostrzega redutę z oddali i rozmawia z jenerałem, który przez lunetę śledzi szturm. Jenerał mówi krótko: „Stracona”. Pyta jednak o Ordona. Narrator dostrzega go w dymie – widzi jego ruchy, rękę dającą rozkazy, a potem moment, gdy Ordon skacze do lochów. Jenerał domyśla się, że nie odda on prochów w ręce wroga. Po chwili następuje ogromny wybuch: reduta zostaje wysadzona. Huk jest tak silny, że „harmaty podskoczyły”, a niebo i ziemia toną w dymie. Kiedy chmura opada, narrator widzi tylko zniszczony teren. Wały, palisady, działa, garstka obrońców i tłum napastników znikają. Powstaje wspólna mogiła, którą poeta nazywa „rozjemczą mogiłą”.

W zakończeniu narrator stwierdza, że tam spoczywają ciała tylu ludzi, a dusza Ordona jest wśród poległych. Wiersz kończy się refleksją o sensie ofiary: jeśli w imię dobrej sprawy niszczy się zło, to taki czyn ma wartość moralną. Ostatnie wersy zapowiadają, że tak jak Ordon wysadził redutę, tak Bóg może kiedyś ukarać świat zdominowany przez przemoc i despotyzm.

Valid XHTML 1.0 Transitional

Realizacja serwisu: Virtualmedia