lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 97

/ Służalce na znak dany przez Kostryna chwytają za ręce. /
Puszczajcie! córko! niech pomyśli — córko!…
O córko! pomyśl — ale tam na dworze
Ciemno, deszcz pada, a piorun pod chmurką
Czeka na siwy mój włos, by uderzył.
Patrzaj przez okno — grom nie będzie wierzył,
Jak mię zobaczy samą w taką burzę,
Że ja nie jestem jaką zabójczynią,
Co się po nocy błąka…
/ Ciągną ją na znak gniewliwy Balladyny. /
Powiem chmurze,
Niech bije w zamek gromem! Nie targajcie,
Ja pójdę sama. — Świat teraz pustynią
Dla starej matki…
BALLADYNA
Chleba kawał dajcie.
WDOWA
Bodaj cię chleb ten zadławił! zadławił!
O! nie targajcie; bo i tak podarta
Sukienka moja — wiatr się będzie bawił
Z łachmanem starej matki. O! to czarta
Córka; nie moja! nie moja! nie moja!
/ wychodzi — wyprowadzona przez służbę /
BALLADYNA
/ po długim milczeniu /
Czemuście smutni? Wszak pod uczty koniec
Ludzie szczebiocą, co język przyniesie.
A wy milczycie jak w zamczysku zbója?
/ Słychać tętent. /
Co to za tętent?
SŁUGA
Przybył grafa goniec.
BALLADYNA
Niech wejdzie…
/ Goniec wchodzi. /
Jakie od męża nowiny?
GONIEC
Pan graf pozdrawia…
BALLADYNA
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional