lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 93

- Czemu? -powtórzył jak echo Kmicic.
- Bo ciebie miłuje.
Było to więcej, niż słabe siły chorego znieść mogły. Głowa Kmicica opadła na poduszki, na
czoło wystąpił mu pot obfity i leżał czas jakiś w milczeniu.
- Okrutnie mi słabo - rzekł po chwili. - Skądże... to waść wiesz, że ona...mnie m iłuje?
- Bo mam oczy i patrzę, bo mam rozum i miarkuję; teraz zwłaszcza, gdym rekuzę dostał,
zaraz mi się w głowie rozjaśniło. Naprzód tedy, gdym po pojedynku przyszedł jej
powiedzieć, że jest wolna, bom waćpana usiekł, wnet ją zamroczyło i zamiast wdzięczność
mi okazać, całkiem mnie spostponowała; po wtóre: gdy cię tu Domaszewicze dźwigali, to ci
głowę jako matka unosiła; a po trzecie, że gdym się jej oświadczył, tak mnie przyjęła,
jakoby mi kto w pysk dał. Jeśli te racje waćpanu nie wystarczają, to chyba dlatego, żeś
przez rozum zacięty i na umyśle szwankujesz.
- Gdyby to była prawda! - odrzekł słabym głosem Kmicic - tedy... różne mi tu maści na
rany przykładają... ale nie byłoby lepszego balsamu od słów waszmości.
- Zdrajcaże ci to taki balsam przykłada?
- Przebacz już waść. W głowie mi się takie szczęście nie mieści, żeby ona mnie jeszcze
chciała.
- Powiedziałem, że waćpana miłuje, nie powiedziałem, że cię zechce... To wcale co innego.
- Jeśli mnie nie zechce, to sobie ten łeb o ścianę rozbiję. Nie może inaczej być.
- Mogłoby być, gdybyś waćpan miał szczerą intencję zmazania win. Teraz wojna, możesz iść,
możesz posługi znaczne miłej ojczyźnie oddać, męstwem się wsławić, reputację połatać.
Któż to jest bez grzechu? Kto nie ma win na sumieniu? Każdy ma... Ale do pokuty i poprawy
każdemu otwarta droga. Waść grzeszyłeś swawolą, to jej odtąd unikaj; grzeszyłeś przeciw
ojczyźnie, zamieszki w czasie wojennym czyniąc, to ją teraz ratuj; czyniłeś krzywdy
ludziom, to je nagródź... Ot, droga dla waszmości lepsza i pewniejsza niż rozbijanie
sobie łba.
Kmicic patrzył uważnie na Wołodyjowskiego, potem rzekł:
- Waćpan mówisz jak mój szczery przyjaciel.
- Nie jestem waćpanu przyjacielem, ale po prawdzie nie jestem i nieprzyjacielem, a tej
panny mnie żal, chociaż mnie odpaliła, bom jej też słowo ostre niesłusznie rzekł na
odjezdnym. Od rekuzy się nie powieszę, nie pierwszyzna mi, a uraz nie zwykłem chować.
Jeśli więc waćpana na dobrą drogę namówię, to będzie także moja względem ojczyzny
zasługa, boś żołnierz dobry i doświadczony.
- Zali mnie czas jeszcze na tę drogę wracać? Tyle terminów na mnie czeka ! Z łoża trzeba
do sądu zaraz... Chybabym stąd uciekał, a tego nie chcę. Tyle terminów! A co sprawa, to i
wyrok pewny na potępienie.
- Ot, tu jest na to lekarstwo! - rzekł pan Wołodyjowski wydobywając list zapowiedni.
- List zapowiedni! -wykrzyknął Kmicic - dla kogo?
- Dla waćpana. A teraz wiedz, że mając funkcję wojskową, nie potrzebujesz do żadnych
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional