lektory on-line

Krzyżacy - Strona 93

poprzysiągłszy na cześć rycerską, miał słowa nie dotrzymać, nawet nie przyjdzie staremu
panu z Tęczyna do głowy.
Toteż gdy Maćko przyszedł nazajutrz o zmroku do więzienia, Zbyszko, który ledwie mógł już
usiedzieć, skoczył ku niemu do proga i zapytał:
- Pozwolił?
Maćko siadł na tapczanie, bo stać z wielkiego osłabienia nie mógł; przez chwilę oddychał
ciężko i wreszcie rzekł:
- Kasztelan powiedział tak: "Jeśli wam potrzeba podzielić grunt albo statek, to waszego
bratanka na jedną albo na dwie niedziele na rycerskie słowo wypuszczę, ale na dłużej nie".
Zbyszko zdumiał się tak, iż czas jakiś słowa nie mógł przemówić.
- Na dwie niedziele? - zapytał po chwili- A toć ja przez dwie niedziele nawet do granicy
nie zajadę! - Cóże to jest?... Chybaście kasztelanowi nie powiedzieli, po co ja chcę do
Malborga?
- Nie tylko ja za tobą prosiłem, ale i księżna Anna.
- No i co?
- I co? Powiedział jej stary, że mu po twojej szyi nic i że sam cię żałuje. "Niechbym,
powiada, jakie prawo za nim znalazł -ba! niechby i pozór - tobym go całkiem puścił - ale
jak nie mogę, to nie mogę. Nie będzie, powiada, dobrze w tym Królestwie, gdy ludzie
poczną na prawo oczy zamykać i po przyjaźni sobie folgować; czego ja nie uczynię, choćby
o Toporczyka, mego krewniaka, albo zgoła brata chodziło". - Tacy to tu ludzie nieużyci. -
A on jeszcze powiadał tak: "My nie potrzebujemy się oglądać na Krzyżaków, ale hańbić się
nam przed nimi nie wolno. Co by pomyśleli i oni, i ich goście, którzy z całego świata
przychodzą, gdyby ja skazanego na śmierć szlachcica puścił po to, by miał wolę pojechać
sobie do nich na bitkę? Źaliby uwierzyli, że go kara dosięgnie i że jest jakaś w naszym
państwie sprawiedliwość? Wolę ja jedną głowę uciąć niźli króla i Królestwo na śmiech
podawać". - Powiedziała na to księżna, że cudna jej taka sprawiedliwość, od której nawet
krewna królewska nie może człeka wyprosić, ale stary jej odrzekł: "I samemu królowi służy
łaska, ale nie służy bezprawie". Dopieroż wzięli się kłócić, bo księżnę porwał gniew: "To
go, powiada, nie gnójcie w więzieniu!" A kasztelan na to: "Dobrze! od jutra każę pomostek
na rynku stawić". I na tym się rozeszli. Już ciebie, nieboże, chyba sam Pan Jezus
zratuje... Nastała długa chwila milczenia.
- Jakże? - ozwał się głuchym głosem Zbyszko. - To to już zaraz będzie?
- Za dwa albo trzy dni. Jak nie ma rady, to nie ma. Co ta mogłem, tom uczynił. Padłem do
nóg kasztelanowi, proszę o zmiłowanie, ale on swoje: "Wynajdź prawo alibo pozór". A co ja
wy-najdę? Byłem u księdza Stanisława ze Skarbimierza, aby do ciebie z Panem Bogiem
przyszedł. Niechże choć ta sława będzie, że cię ten sam spowiadał, co i królową. Ale go
nie znalazłem doma, bo był u księżny Anny.
- Może u Danuśki?
- Bogdać tam. Dziewka coraz zdrowsza. Pójdę do niego jeszcze jutro do dnia. Powiadają, że
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional