lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 93

Już kuchta zamkowy
Nie ma nic na półmisek prócz cielęcej głowy,
Lecz ta, niedopieczona, na królewskim karku.
GRABIEC
Widziałem dwa chodzące pawie na folwarku,
Upiec je i dać na stół, ja poczekam na nie.
KOSTRYN
Służba! przed jasnym królem, na ostatnie danie
Postawcie złotnikami napełnioną tacę.
GRABIEC
/ biorąc z tacy złotniki, rozdaje Chochlikowi, Skierce — a potem napełnia kieszenię /
Ministrze, za rok usług z góry ci zapłacę,
A nie drzyj tak poddanych; tobie, miły błaźnie,
Za tysiąc żartów, złotnik: spraw nam śmiechu łaźnię!
Sobie także za ciężkie płacę panowanie.
A to — to mi schowajcie jutro na śniadanie…
BALLADYNA
Honor to dla mnie, że gość tak dostojny
Raczył nawiedzić mój zamek i stoły.
Pijcie, panowie!
/ do Kostryna, który ją za rękę ściska, mówi cicho /
Chłopcze! siedź spokojny,
Na Boga! patrzą — odgadną — zginiemy.
/ do innych /
Pijcie, panowie! Panie Chrząszcz z Jemioły,
Pij waść. — Dlaczego pan Gryf siedzi niemy?
Proszę wynaleźć wesołą rozmowę.
PIERWSZY ZE SZLACHTY
Mówmy o herbach.
GRABIEC
Ja mam w herbie króla —
Złote trzewiki, koronę i głowę.
PIERWSZY ZE SZLACHTY
Ja mam dwie trzaski.
DRUGI ZE SZLACHTY
A ja mam pół ula.
PIERWSZY ZE SZLACHTY
A ty, grafini?
BALLADYNA
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional