lektory on-line

Krzyżacy - Strona 92

- Dziś idźcie do Amyleja i legnijcie trochę. Niech wam jakowej driakwi na ranę przyłożą,
a jutro pójdźcie do kasztelana.
-No, to z Bogiem!
- Z Bogiem!
Uściskali się i Maćko zwrócił się ku drzwiom, ale w progu zatrzymał się jeszcze i
namarszczył czoło, jakby sobie coś nagle przypomniawszy.
- Ba, toć przecie ty pasa rycerskiego jeszcze nie nosisz: powie ci Lichtenstein, że z
niepasowanym nie będzie się potykał-i co mu zrobisz?
Zbyszko zafrasował się, ale tylko na chwilę, po czym rzekł:
- A jakoże bywa na wojnie? Czy to koniecznie pasowany tylko pasowanych wybiera?
- Wojna to wojna, a walka samowtór co innego.
- Prawda... ale... poczekajcie... Trzeba poradzić... Ano, widzicie! -jest rada. Książę
Janusz będzie mnie pasował. Jak go księżna z Danuśką poproszą, to będzie pasował. A ja po
drodze będę się zaraz na Mazowszu z synem Mikołaja z Długolasu też potykał.
- Za co?
- Bo Mikołaj - wiecie - ten, co jest przy księżnie i którego Obuchem zowią - powiedział
na Danuśkę: "skrzat".
Maćko popatrzył na niego ze zdumieniem, a Zbyszko, chcąc widocznie lepiej wytłumaczyć, o
co mu chodziło, mówił dalej:
- Jużci tego też darować nie mogę, a z Mikołajem przecie nie będę się potykał, bo mu
chyba z osiemdziesiąt lat. Na to Maćko:
- Słuchaj, chłopie! szkoda mi twojej głowy, ale rozumu nie szkoda, ile żeś głupi jak cap.
- A wy się czego sierdzicie?
Maćko nie odrzekł nic i chciał wyjść, ale Zbyszko poskoczył jeszcze ku niemu:
- A jakoże Danuśka? zdrowa już? Nie gniewajcie się za byle co. Przecie was tyle czasu nie
było.
I pochylił się znów do ręki starego, ten zaś wzruszył ramionami, ale odrzekł łagodniej:
- Jurandówna zdrowa, jeno jej jeszcze z komnaty nie puszczają. Bywaj zdrów.
Zbyszko pozostał sam, ale jakby odrodzony na duszy i ciele. Miło mu było pomyśleć, że
będzie miał jeszcze ze trzy miesiące życia przed sobą, że pojedzie w dalekie kraje,
wyszuka Lichtensteina i stoczy z nim walkę śmiertelną. Na samą myśl o tym radość
zapełniła mu piersi. Dobrze choć przez dwanaście niedziel czuć konia pod sobą, jeździć po
szerokim świecie, bić się i nie zginąć bez pomsty. A potem - niech się dzieje, co chce -
to przecie ogromny szmat czasu. Może król wrócić z Rusi i darować winę, może wybuchnąć ta
wojna, którą wszyscy z dawna zapowiadali - może i sam kasztelan, gdy po trzech miesiącach
ujrzy zwycięzcę hardego Lichtensteina, powie: "Ruszajże teraz na bory, lasy!" Czuł bowiem
jasno Zbyszko, że zawziętości nikt, prócz Krzyżaka, przeciw niemu nie żywił - i że sam
surowy pan krakowski tylko jakoby z musu skazał go na śmierć.
Więc nadzieja wstępowała w niego coraz większa, gdyż nie wątpił, że mu tych trzech
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional