lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 887

- A przecie i książę Bogusław już teraz królowi i Rzeczypospolitej służy- odpowiedziała z
żalem panna. - Niechże im Bóg obudwom przebaczy, a zwłaszcza temu, który krew rozlał...
Ludzie wszelako zawsze będą mieli prawo powiedzieć, że oto w chwili największego
nieszczęścia, w chwili klęsk i upadku na tę ojczyznę nastawali, a nawrócili się do niej
dopiero wtedy, gdy nieprzyjaciołom powinęła się już noga i gdy korzyść własna nakazywała
ze zwycięzcą trzymać. Ot, w czym ich wina! Teraz już nie ma zdrajców, bo nie ma zysku ze
zdrady! Ale jaka w tym zasługa?... Zali nie nowy to dowód, że tacy ludzie gotowi zawsze
mocniejszemu służyć? Bóg by dał, Bóg by dał! żeby inaczej było, ale takich win Magierów
nie opłaci...
- Prawda jest! Nie mogę negować! - odrzekł miecznik. - Ciężka prawda, ale zawsze prawda!
Wszyscy dawniejsi zdrajcy w czambuł do króla przeszli.
- Nad chorążym orszańskim - mówiła dalej panna - ciąży jeszcze straszniejszy niż na
księciu Bogusławie zarzut, bo pan Kmicic ofiarował się przecie na króla rękę podnieść,
czego się sam książę przeląkł. Zali przypadkowy postrzał może to zmazać?... Tę rękę
pozwoliłabym sobie uciąć, gdyby tego nie było... ale to było, jest i nie odstanie się
więcej! Bóg widocznie zostawił mu życie właśnie dlatego, żeby mógł pokutować... Mój
stryju! Mój stryju! toż byśmy się oszukiwali sami, gdybyśmy chcieli w siebie wmówić, że
on jest czysty. I co stąd za zysk? Zali sumienie da się oszukać? Niechże się dzieje wola
boska. Co się rozerwało, to nie zwiąże się więcej, i nie powinno! Szczęśliwam, że pan
chorąży żywie... przyznaję, bo znać, że Bóg nie odwrócił jeszcze całkiem od niego łaski
swojej... Ale dość mi na tym! Szczęśliwa będę, gdy usłyszę, że zmazał winy, ale niczego
więcej nie chcę, nie pragnę! choćby tam dusza we mnie jeszcze pocierpieć miała... Niechaj
go Bóg wspomaga...
Tu Oleńka dłużej nie mogła mówić, bo płacz ją porwał wielki i żałosny, ale był to płacz
ostatni. Wypowiedziała wszystko, co nosiła w sercu, i od tej pory spokój znów począł jej
wracać.
tom III
Rozdział XXX
Rogata dusza junacka nie chciała istotnie wychodzić z cielesnej powłoki i nie wyszła. W
miesiąc po powrocie do Lubicza rany pana Andrzeja poczęły się goić, wcześniej zaś jeszcze
odzyskał przytomność i rozejrzawszy się po izbie zgadł zaraz, iż już jest w Lubiczu.
Następnie począł wołać wiernego Soroki.
- Soroka! -rzekł-miłosierdzie boże jest nade mną! Czuję, iż nie umrę!
- Wedle rozkazu! -odpowiedział stary żołnierz rozgniatając łzę kułakiem.
A Kmicic mówił dalej, jakby sam do siebie:
- Skończona pokuta... widzę to jaśnie. Miłosierdzie boże jest nade mną!
Potem milczał przez chwilę, jeno mu się wargi poruszały modlitwą.
- Soroka! - rzekł znów po chwili.
- Do usług waszej miłości!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional