lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 873

podpadał do kołowrotu, ale po salwie cofał się bezładnie. I jako fala, rozlawszy się po
płaskim brzegu, zostawia po sobie muszle, kamyki, martwą rybę, tak po każdym ataku
zostawało kilkanaście ciał końskich i ludzkich na drodze przed kołowrotem.
Wreszcie ataki ustały. Podjeżdżali tylko ochotnicy paląc w stronę wsi z pistoletów i
muszkietów dość gęsto, aby uwagę Billewiczowskich zająć. Natomiast pan miecznik,
wylazłszy po węgłach pod okap dworku, dojrzał ruch w tylnych szeregach nieprzyjacielskich
ku polom i chruśniakom, ciągnącym się z lewej strony Wołmontowicz.
- Stąd będą tentowali! - zakrzyknął i natychmiast posłał część jazdy między chałupy, żeby
z sadów dała nieprzyjacielowi odpór.
W pół godziny nowa bitwa, ale także na palną broń, zawiązała się z lewego skrzydła partii.
Sady ogrodzone utrudniały jeszcze atak wręcz, ale utrudniały zarówno dla stron obu. Przy
tym nieprzyjaciel rozrzuciwszy się na długiej linii mniej był narażony na strzały.
Bitwa z wolna stawała się coraz zażartszą i coraz pracowitszą, nie przestano bowiem
atakować i kołowrotu.
Miecznik począł się niepokoić.
Z prawej strony miał za sobą błonia wolne jeszcze, kończące się rzeczką niezbyt szeroką,
lecz głęboką i bagnistą, przez którą przeprawa, zwłaszcza w pośpiechu, mogła być trudną.
W jednym miejscu tylko była wydeptana droga do płaskiego brzegu, przez który przepędzano
bydło do boru.
Pan Tomasz coraz częściej jakoś jął się oglądać w tamtą stronę.
Naraz, między przejrzystą, bo pozbawioną już liści wierzbinową gęstwą, ujrzał przy zorzy
wieczornej połyskującą broń i czarniawą chmurę żołnierstwa.
.,Babinicz nadchodzi!" - pomyślał.
Lecz w tej chwili przypadł do niego pan Chrząstowski, który szwadronem jazdy dowodził.
- Od rzeki szwedzką piechotę widać! - krzyknął w przerażeniu.
Zdrada jakowaś! - zawołał pan Tomasz. - Na rany Chrystusa ! skoczże waść ze swoim
szwadronem na tę piechotę; inaczej w bok nam przyjdzie!
- Siła wielka ! -odrzekł pan Chrząstowski.
- Wesprzyjcie ją choć na godzinę, my zaś będziem się w tył ku lasom salwować.
Pan Chrząstowski skoczył i wkrótce ruszył błoniem na czele dwustu ludzi, co widząc
nieprzyjacielska piechota poczęła się szybko formować w gąszczach na przyjęcie
nieprzyjaciela; po chwili szwadron rozpuścił konie, a zaś z wierzbinowych krzów
zagrzmiała muszkietowa palba.
Miecznik zwątpił już nie tylko o zwycięstwie, ale nawet o ocaleniu własnej piechoty.
Mógł jeszcze wycofać się w tył z częścią jazdy, z pannami i szukać schronienia w lesie,
lecz taki odwrót równał się wielkiej klęsce, bo prowadził za sobą wydanie pod miecz
większej części partii i resztek ludności laudańskiej, która zgromadziła się w
Wołmontowiczach dla widzenia Babinicza. Same Wołmontowicze zostałyby naturalnie w takim
razie z ziemią zrównane.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional