lektory on-line

Krzyżacy - Strona 88

Oni w pysze i zaślepieniu nie lękali się wprawdzie wojny, licząc, że gdy po śmierci
królowej urok jej świętobliwości nie będzie powstrzymywał napływu ochotników z państw
zachodnich, naówczas przyjdą im w pomoc tysiące bojowników z Niemiec, z Burgundii,
Francji i dalszych jeszcze krajów. Lecz śmierć Jadwigi była jednakże wypadkiem tak
doniosłym, że poseł krzyżacki Lichtenstein, nie czekając nawet na przyjazd nieobecnego
króla, ruszył co prędzej do Malborga, by jak najprędzej donieść wielkiemu mistrzowi i
kapitule ważną i poniekąd groźną nowinę.
Posłowie: węgierski, rakuski, cesarski, czeski, wyruszyli za nim lub też wysłali gońców
do swych monarchów. Jagiełło przyjechał do Krakowa w ciężkiej rozpaczy. W pierwszej
chwili oświadczył panom, że nie chce już dalej królować bez królowej i że odjedzie na
swoje dziedzictwo do Litwy, po czym z żalu wpadł jakoby w odrętwienie, nie chciał
rozstrzygać żadnych spraw, nie odpowiadał na pytania, chwilami zaś wpadał w straszny
gniew na samego siebie za to, że był odjechał, że nie był przy śmierci królowej, że się z
nią nie pożegnał i nie wysłuchał jej ostatnich słów i poleceń. Próżno Stanisław ze
Skarbimierza i biskup Wysz przedkładali mu, że choroba królowej wypadła niespodzianie i
że wedle ludzkich obliczeń miał wszelki czas wrócić, gdyby połóg odbył się był w porze
właściwej. Nie przynosiło mu to żadnej pociechy ani nie koiło jego żalu. "Nie król ja bez
niej -odpowiadał biskupowi -jeno grzesznik pokajany, który nie zazna pociechy". Po czym
wbijał oczy w ziemię i nikt nie mógł od niego słowa więcej wydobyć.
Tymczasem wszystkie umysły zajęły się pogrzebem królowej. Z całego kraju poczęły ściągać
nowe tłumy panów, szlachty i ludu, zwłaszcza ubóstwa, które spodziewało się obfitych
zysków z jałmużn przy obrzędzie pogrzebowym, mającym trwać przez cały miesiąc. Ciało
królowej ustawiono w katedrze na podwyższeniu urządzonym w ten sposób, ze szersza część
trumny, w której spoczywała głowa zmarłej, znajdowała się znacznie wyżej od dolnej.
Urządzono tak umyślnie, by lud mógł lepiej widzieć twarz królowej. W katedrze odprawiało
się nieustające nabożeństwo: przy katafalku płonęły tysiące świec woskowych, a wśród tych
blasków i wśród kwiatów leżała Ona, spokojna, uśmiechnięta, podobna do białej róży
mistycznej - ze złożonymi w krzyż rękoma na lazurowej sukni. Lud widział w niej świętą,
przyprowadzano do niej opętanych, kaleki, chore dzieci - i raz w raz w środku świątyni
rozlegał się krzyk to jakiejś matki, która na twarzy chorego dziecka spostrzegła
rumieńce, zwiastuny zdrowia, to jakiegoś paralityka, który nagle odzyskiwał władzę w
schorzałych członkach. Wówczas serca ludzkie przejmował dreszcz, wieść o cudzie
przelatywała kościół, zamek, miasto i ściągała coraz większe roje nędzy ludzkiej, która
od cudu tylko mogła spodziewać się poratowania.
O Zbyszku zapomniano tymczasem zupełnie, któż bowiem wobec tak olbrzymiego nieszczęścia
pamiętać mógł o zwyczajnym pacholęciu szlacheckim i o jego uwięzieniu w baszcie zamkowej!
Zbyszko wiedział jednakowoż od stróżów więziennych o chorobie królowej, słyszał gwar ludu
koło zamku, a gdy usłyszał jego płacz i bicie we dzwony, rzucił się na kolana i
przepomniawszy o własnym losie, z całej duszy jął opłakiwać śmierć uwielbionej Pani.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional