lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 869

- Sakowicz mnie nie złowi, bo mnie pan Babinicz obroni.
- Właśnie też będzie wiedział, gdzie waćpanna jesteś! Powiedziałem raz, że się nie
zdołamy do niego przedrzeć.
- Ale on może przyjść do nas. Ja jego znajoma; żebym tylko mogła wysłać do niego list,
jestem pewna, żeby tu przyszedł, wprzód Sakowicza pobiwszy. On mnie trochę lubił, to by i
nie odmówił ratunku.
- A kto się podejmie list zanieść?
- Przez pierwszego lepszego chłopa można posłać...
- A nie zawadzi, nie zawadzi, w żadnym razie nie zawadzi. Oleńka ma bystry rozum, ale i
waćpannie go nie brakuje. Choćbyśmy się mieli tymczasem przed przeważną siłą w lasy
uchylić, zawsze będzie dobrze, żeby Babinicz przyszedł w te strony, bo tym sposobem
prędzej się z nim połączym. Próbuj waćpanna. Posłańcy się znajdą i ludzie pewni...
Uradowana Anusia tak dobrze zaczęła próbować, że tego samego dnia znalazła sobie aż dwóch
posłańców, i to nie chłopów, bo jednego Jurka Billewicza, drugiego Brauna. Obaj mieli
wziąść po liście jednobrzmiącym, aby w każdym razie, jeśli nie ten, to ów mógł go wręczyć
Babiniczowi. Z samym listem miała Anusia więcej kłopotu, lecz wreszcie napisała go w
następujących słowach:
?W ostatniej toni piszę do Waćpana, jeśli mnie pamiętasz (choć wątpię, bo co byś tam miał
Waćpan pamiętać!), abyś mi na ratunek przybył. Lecz tylko po życzliwości Waćpana, którą
mi w drodze z Zamościa okazywałeś, śmiem się tego spodziewać, że mnie w nieszczęściu nie
zaniechasz. Jestem w partii pana Billewicza, miecznika rosieńskiego, który mi przytułek
dał, bom jego krewną, pannę Billewiczównę, z niewoli taurożańskiej wyprowadziła. I jego,
i nas obie oblega zewsząd nieprzyjaciel, a mianowicie Szwedzi i niejaki pan Sakowicz,
przed którego grzeszną natarczywością musiałam uciekać i w obozie szukać schronienia.
Wiem, żeś mnie Waćpan nie lubił, choć Bóg widzi, nic ci nie uczyniłam złego, a życzyłam i
życzę zawsze z całego serca. Ale i nie lubiąc ocal biedną sierotę ze srogich rąk
nieprzyjacielskich. Bóg zasię wynagrodzi ci to stokrotnie i ja będę się modlić za
Waćpana, którego dziś jeno dobrym opiekunem, potem zaś zbawcą moim będę nazywała do
śmierci..."
Gdy wysłańcy opuszczali już obóz, Anusia bacząc. na jakie niebezpieczeństwa
się narażają, zlękła się o nich i koniecznie zatrzymać ich pragnęła. Nawet ze łzami w
oczach poczęła prosić miecznika, żeby im jechać nie pozwolił, bo listy i chłopi mogą
zanieść, chłopom zaś i przedostać się będzie łatwiej.
Lecz Braun i Jurko Billewicz uparli się tak, że żadne przedstawienia nie pomogły. Jeden i
drugi chcieli się w gotowości do usług przesadzić, żaden zaś nie przewidywał, co go czeka.
Albowiem w tydzień później Braun wpadł w ręce Sakowicza, który kazał go ze skóry
obedrzeć, biedny zaś Jurko został zastrzelony za Poniewieżem, w ucieczce przed podjazdem
szwedzkim.
Oba listy wpadły w ręce nieprzyjaciół.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional