lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 844

dwie lekkie litewskie chorągwie i świeży czambulik
ordy, bo jego właśni Tatarzy zbyt byli pomęczeni.
Pan podskarbi wielce mu przed drogą zalecał, by się o języka starał i z próżnymi rękoma
nie wracał. Babinicz zaś uśmiechnął się tylko, myśląc sobie, iż nie potrzeba mu żadnej
zachęty i że jeńców przywiedzie, choćby ich za okopami w Prostkach miał szukać.
Jakoż wrócił we dwie doby, przywiódłszy kilkunastu Prusaków i Szwedów, a pomiędzy nimi
znacznego oficera von Rssela, kapitana z pruskiego regimentu Bogusława.
Przyjęto podjazd w obozie z wielkim aplauzem. Kapitana nie potrzeba było brać na pytki,
bo już to Babinicz w drodze, przyłożywszy mu sztych do gardła, uczynił. Z zeznań jego
okazywało się, że nie same pruskie pułki grafa Waldeka stoją w Prostkach, ale i sześć
regimentów szwedzkich pod komendą jenerał-majora Izraela, z tych cztery jazdy pod
Petersem, Frytiotsonem, Taubenem, Ammersteinem i dwa piechoty pod braćmi Engel. Z pułków
pruskich, bardzo okrytych, prócz własnego grafa Waldeka, był księcia Wismaru, Bruncla,
Konnaberga, jenerała Walrata oraz cztery chorągwie z komendy Bogusławowej: dwie szlachty
pruskiej i dwie jego własne.
Naczelną komendę miął rzekomo graf Waldek, lecz w rzeczywistości słuchał we wszystkim
księcia Bogusława, którego wpływom ulegał także i szwedzki jenerał Izrael.
Najważniejszą wszelako wiadomością, jakiej von Rssel udzielił, była ta, że z Ełku
spieszy na pomoc pod Prostki dwa tysiące wyborowej pomorskiej piechoty, graf Waldek zaś
bojąc się, aby oddziały owe nie zostały zagarnięte przez ordę, pragnie wyjść z warownego
obozu i dopiero po połączeniu się z nimi, drugi raz się okopać. Bogusław był, wedle
Rssela, aż dotąd dość przeciwny opuszczeniu Prostek i dopiero w ostatnich dniach
skłaniać się do tego zaczął.
Usłyszawszy to pan Gosiewski wielce się uradował, bo już był pewien, że go zwycięstwo nie
minie. Nieprzyjaciel długo potrafiłby bronić się w okopie, lecz ani szwedzka, ani pruska
jazda nie mogła dotrzymać litewskiej w otwartym polu.
Książę Bogusław rozumiał to widocznie tak samo dobrze jak pan podskarbi i dlatego właśnie
nie bardzo pochwalał Waldekowe plany. Lecz zbyt był próżnym, aby nie ustąpił przed
zarzutem nawet zbytniej ostrożności. Wreszcie nie odznaczał się cierpliwością. Można było
niemal na pewno rachować, że sprzykrzy sobie leżenie w wałach i w otwartej bitwie sławy i
zwycięstwa poszuka. Pan podskarbi powinien był tylko spieszyć się, aby nastąpić na
nieprzyjaciela właśnie w chwili, gdy będzie okopy opuszczał.
Tak też myślał i on sam, i inni pułkownicy, jako Hassun-bej, który ordą dowodził, pan
Wojniłłowicz z królewskiego znaku, pan Korsak, pułkownik petyhorski, pan Wołodyjowski,
pan Kotwicz i pan Babinicz. Wszyscy zgodzili się na jedno, że trzeba dalszego odpoczynku
zaniechać i na noc, to jest za kilka godzin, ruszać; tymczasem pan Korsak wysłał
natychmiast swego chorążego, Biegańskiego, aby szedł pod Prostki i nadciągającemu wojsku
każdej godziny znać dawał, co się w obozie dzieje. Wołodyjowski zaś i Babinicz wzięli do
swej kwatery Rssela, aby o Bogusławie czegoś więcej od niego się dowiedzieć.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional