lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 840

Pan Andrzej własnym oczom wierzyć nie chciał i czas jakiś posądzał szlachcica, iż chyba
przez jakiego komendanta pruskiego czy szwedzkiego umyślnie był nasłany, aby go wraz z
czambułem w zasadzkę wprowadzić. Miałżeby pan Gosiewski istotnie drugi raz do Prus
ciągnąć? Niepodobna było nie wierzyć. Ręka była pana Wołodyjowskiego, herb pana
Wołodyjowskiego, a i szlachcica sobie pan Andrzej przypomniał. Więc indagować go począł,
gdzie pan Gosiewski się znajduje i dokąd dojść zamierza?
Szlachcic dość był głupkowaty. Nie jemu wiedzieć, dokąd pan hetman chce iść; wie tylko,
że pan hetman z tą samą dywizją litewsko-tatarską o dwa dni drogi, a przy nim jest i
chorągiew laudańska. Pożyczył jej sobie na czas pan Czarniecki, ale już z dawna odesłał,
a teraz idą, gdzie pan hetman polny prowadzi.
- Mówią - kończył szlachcic - że do Prus pójdziem, i żołnierz cieszy się okrutnie... Ale
zresztą nasza rzecz słuchać i bić.
Kmicic wysłuchawszy relacji nie namyślał się długo, zawrócił czambuł i poszedł wielkim
pochodem ku panu hetmanowi, a po dwóch dniach, już późną nocą, padł w ramiona panu
Wołodyjowskiemu, który wyściskawszy go, zaraz zakrzyknął:
- Graf Waldek i książę Bogusław są w Prostkach, szańce sypią, by się warownym obozem
ubezpieczyć. Pójdziem na nich.
- Dziś? - rzekł Kmicic.
- Jutro do dnia, to jest za dwie lub za trzy godziny.
Tu padli sobie znów w objęcia.
- Tak mi coś mówi, że go Bóg wyda w ręce nasze! - zawołał wzruszony Kmicic.
- I ja tak myślę.
- Ślubowałem sobie do śmierci ten dzień pościć, w którym go spotkam.
- Protekcja boża nie zawadzi - odrzekł pan Michał. - Nie będę też czuł inwidii, jeśli
tobie ten los przypadnie, bo twoja krzywda większa.
- Michale! zacniejszego od ciebie kawalera nie widziałem!
- A niechże ci się, Jędrek, przypatrzę. Sczerniałeś od wiatru do reszty; aleś się spisał.
Z wielką estymą patrzyła cała dywizja na twoją robotę. Nic, jeno zgliszcza i cadavera.
Źołnierz z ciebie zawołany. I samemu panu Zagłobie, gdyby tutaj był, ciężko by przyszło
coś lepszego o sobie wymyślić.
- Dla Boga! a gdzie pan Zagłoba?
- Przy panu Sapieże został, bo spuchł całkiem z płaczu i z desperacji po Rochu
Kowalskim...
- To pan Kowalski zginął?
Wołodyjowski zacisnął wargi.
- Wiesz, kto go zabił?
- Skąd mam wiedzieć?... Powiadaj!
- Książę Bogusław.
Kmicic zakręcił się na miejscu, jakby sztychem pchnięty, i począł z sykiem wciągać w
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional