lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 836

brać nie mogli, więc pławili się od rana do wieczora we krwi ludzkiej.
Sam pan Kmicic, mając w sercu niemało dzikości, dał jej folgę zupełną i choć własnych rąk
we krwi bezbronnych nie walał, przecie patrzył z zadowoleniem na płynącą. Na duszy zasię
był spokojny i sumienie nic mu nie wyrzucało, bo była to krew niepolska i w dodatku
heretycka, więc nawet sądził, że miłą rzecz Bogu, a zwłaszcza świętym Pańskim czyni.
Przecie elektor, lennik, zatem sługa Rzeczypospolitej z dobrodziejstw jej żyjący,
pierwszy podniósł świętokradzką rękę na swą królową i panią, więc należała mu się kara,
więc pan Kmicic był tylko narzędziem gniewu bożego.
Dlatego co wieczora spokojnie odmawiał różaniec przy blasku płonących osad niemieckich, a
gdy krzyki mordowanych zmyliły mu rachunek, tedy zaczynał od początku, aby duszy grzechem
niedbalstwa w służbie bożej nie obciążyć.
Nie same jednak okrutne uczucia w sercu hodował, bo oprócz pobożności ożywiały je różne
wzruszenia związane pamięcią z dawnymi laty. Często więc przychodziły mu na myśl owe
czasy, w których Chowańskiego z tak wielką sławą podchodził, i dawni kompanionowie
stawali mu jakby żywi przed oczyma: Kokosiński, olbrzymi Kulwiec-Hippocentaurus, raby
Ranicki z senatorską krwią w żyłach, Uhlik, na czekaniku grywający, Rekuć, na którym krew
ludzka nie ciężyła, i Zend, ptactwo i wszelkiego zwierza biegle naśladujący.
- Wszyscy oni, prócz może jednego Rekucia, w piekle skwierczą, a ot! użyliby teraz, ot,
by się we krwi ubabrali, grzechu na duszę nie ściągając i z pożytkiem dla
Rzeczypospolitej!:..
Tu wzdychał pan Andrzej na myśl, jak zgubną rzeczą jest swawola, skoro w zaraniu młodości
drogę do pięknych uczynków na wieki wieków zamyka. Lecz najwięcej wzdychał do Oleńki. Im
bardziej zapuszczał się w granice pruskie, tym srożej paliły go rany serca, jakby owe
pożary, które rozniecał i dawną miłość zarazem podsycały. Co dzień też prawie mówił w
swym sercu do dziewczyny:
?Gołąbku najmilszy, możeś tam już o mnie zapomniał, a jeżeli wspomnisz, to jeno niechęć
ci serce zaleje, ja zaś, daleki czy bliski, w nocy i we dnie, w pracy dla ojczyzny i
trudzie, o tobie ciągle myślę i dusza leci ku tobie przez bory i wody, jak zmęczony ptak,
aby zaś u nóg twoich się położyć. Rzeczypospolitej i tobie jednej oddałbym wszystką krew
moją, ale gorze mi, jeśli w sercu na wieki banitem mnie ogłosisz!"
Tak rozmyślając szedł coraz wyżej ku północy pasem granicznym, palił i ścinał, nikogo nie
żywił. Tęsknota dławiła go okrutna. Chciałby jutro być w Taurogach, a tymczasem droga
była jeszcze tak daleka i tak trudna, bo wreszcie poczęto bić we wszystkie dzwony w całej
prowincji pruskiej.
Kto żyw, chwytał za broń, by dać opór strasznym niszczycielom; sprowadzano prezydia nawet
z bardzo odległych miast, formowano pułki nawet z pachołków miejskich, i wkrótce wszędy
mogło stanąć ze dwudziestu chłopa przeciw jednemu Tatarowi.
Kmicic rzucał się na owe komendy jak piorun, gromił, rozpraszał, wieszał, wywijał się,
krył i znów wypływał na fali ognia, ale jednak nie mógł już iść tak szybko jako wprzódy.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional