lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 831

- Piechotę zostawić m usiał, która się przebiera co najgęstszym i lasami , by się od
Tatarów uchronić.
- Taka jazda, jak tatarska, by i największymi gąszczami iść umie. Nie spodziewam się już
ujrzeć tej piechoty. Ale niczyjej w tym winy nie ma i książę postąpił jako wódz
doświadczony.
- Książę rzucił jeden znaczniejszy podjazd ku Ostrołęce, aby pana podskarbiego
litewskiego w błąd. wprowadzić. Ruszą oni tam nie mieszkając, w tej myśli, że całe nasze
wojsko na Ostrołękę poszło.
- To dobrze! - rzekł ucieszony Duglas. - Damy panu podskarbiemu rady.
I nie tracąc chwili nakazał pochód, aby się z księciem Bogusławem i Radziejowskim
połączyć. Nastąpiło to tego samego dnia ku wielkiej uciesze, zwłaszcza pana
Radziejowskiego, który niewoli gorzej od samej śmierci się obawiał, wiedział bowiem, że
jako zdrajca i sprawca wszystkich nieszczęść Rzeczypospolitej srodze odpowiadać by musiał.
Teraz wszelako, po połączeniu się z Duglasem, armia szwedzka wynosiła przeszło cztery
tysiące ludzi, zatem mogła stawić skuteczny opór siłom pana hetmana polnego. Miał on
wprawdzie sześć tysięcy jazdy, lecz Tatarzy prócz Babiniczowych, bardzo wyćwiczonych,
użyci być we wstępnym boju nie mogli, a i sam pan Gosiewski, lubo wojownik biegły i
uczony, nie umiał śladem Czarnieckiego natchnąć ludzi takim zapałem, przeciw któremu nic
ostać się nie zdołało.
Duglas jednak w głowę zachodził, w jakim celu Jan Kazimierz mógł wysłać hetmana polnego
za Bug. Król szwedzki wraz z elektorem szedł na Warszawę, walna bitwa musiała więc tam
prędzej, później nastąpić. A lubo Kazimierz stał już na czele potęgi liczebnie od Szwedów
i Brandenburczyków większej, jednakże sześć tysięcy bitnego ludu stanowiło zbyt wielki
zasiłek, aby się król polski miał go dobrowolnie pozbawiać.
Prawda, że i pan Gosiewski wyrwał Babinicza z toni, ale przecie na ratunek Babinicza nie
potrzebował król całej dywizji wysyłać. Był zatem w tej wyprawie jakiś cel ukryty,
którego jenerał szwedzki, mimo całej przenikliwości odgadnąć nie umiał.
W liście króla szwedzkiego, nadesłanym w tydzień później, znać było wielki niepokój i
jakoby przerażenie z powodu tej ekspedycji, ale kilka słów wyjaśniało jej przyczyny.
Wedle zdania Karola Gustawa pan hetman nie po to był posłany, by na Duglasową armię
uderzać, ni by iść na Litwę, tamtejsze powstanie wspomagać, bo tam i tak Szwedzi już
nastarczyć nie mogli, ale po to, żeby Prusom Książęcym, mianowicie wschodniej ich części,
całkowicie wojsk pozbawionej, zagrozić.
?Obliczono na to - pisał król - by elektora w wierności dla malborskiego traktatu i dla
nas zachwiać, co łatwo może się stać, gdyż on z Chrystusem przeciw diabłu i z diabłem
przeciw Chrystusowi jednocześnie wejść w sojusz gotowy, aby od obydwu skorzystać."
List kończył się poleceniem, aby Duglas starał się wszelkimi siłami pana hetmana do Prus
nie dopuścić, który jeśli w ciągu kilku tygodni wkroczyć tam nie zdoła, niechybnie pod
Warszawę wracać musi.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional