lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 824

Sakowicz spanoszał i chełpił się niezmiernie, że byle mu Loewenhaupt przysłał tysiąc
dobrych koni, on w całej Źmudzi rebelię zetrze. Ale Loewenhaupta nie było już w tych
stronach; Anusia zaś źle przyjęła starościńską chełpliwnść.
- To z panem miecznikiem - rzekła -łatwo się udało... Ale niechby tam był ten, przed
którym obaście z księciem precz umykali, pewnie byłbyś
waćpan i beze mnie do Prus za morze wyjechał.
Starostę ubodły te słowa do żywego.
- Naprzód, nie imaginuj sobie waćpanna, żeby Prusy były za morzem, bo za morzem jest
Szwecja, a po wtóre: przed kim żeśmy to tak z księciem umykali?
- Przed panem Babiniczem ! - odrzekła dygając z wielką ceremonią.
- Bodajem go kiedyś na długość szabli spotkał!
- Pewnie byś waćpan na głębokość szabli leżał w ziemi... Ale nie wywołuj wilka z lasu!
Sakowicz rzeczywiście nieszczerze tego wilka wywoływał, lubo był człowiekiem niezrównanej
odwagi, jednakże przed Babiniczem czuł on jakiś strach, prawie zabobonny, tak okropne
zostały mu po nim z ostatniej wojny wspomnienia. Nie wiedział przy tym, jak prędko już to
groźne nazwisko usłyszy.
Nim jednak rozebrzmiało po całej Źmudzi, przyszła w czas jakiś inna, dla jednych
najradośniejsza z radosnych, dla Sakowicza zaś straszliwa wieść, którą w dwóch słowach
powtarzały wszystkie usta w całej Rzeczypospolitej :
- Warszawa wzięta!
Zdawało się, że ziemia rozstępuje się pod nogami zdrajców lub że całe niebo szwedzkie
wali się na ich głowy wraz ze wszystkimi bóstwami, które na nim świeciły dotychczas jako
słońca. Uszy nie chciały wierzyć, że kanclerz Oxenstierna w niewoli, Ersken w niewoli,
Loewenhaupt w niewoli, Wrangel w niewoli, Wittenberg, sam wielki Wittenberg, który całą
tę Rzeczpospolitę krwią oblał, który połowę jej jeszcze przed nadejściem Karolowym
podbił, w niewoli! że król Jan Kazimierz triumfuje, a po zwycięstwie sąd będzie czynił
nad grzesznymi.
A wieść biegła jakby na skrzydłach, huczała jak grzmot nad całą Rzecząpospolitą, szła
przez wsie, bo chłop powtarzał ją chłopu; szła przez pola, bo łan zbożowy nią szumiał;
szła przez lasy, bo sosna powtarzała ją sośnie, orły krakały o niej w powietrzu - i tym
bardziej, kto żyw, chwytał za broń.
W mig zapomniano koło Taurogów o girlakolskiej klęsce. Straszny niedawno Sakowicz zmalał
we wszystkich, ba, nawet we własnych swoich oczach; partie poczęły na nowo wpadać na
oddziały szwedzkie; Billewicze, ochłonąwszy po ostatnim pogromie, przeszli znów Dubisę na
czele swych chłopów i resztek szlachty laudańskiej.
Sakowicz sam nie wiedział, co począć, gdzie się obrócić, skąd wyglądać ratunku. Od dawna
nie miał wieści od księcia Bogusława i próżno łamał sobie głowę, gdzie on, przy jakich
wojskach może się znajdować? I chwilami niepokój ogarniał go śmiertelny, czy książę nie
dostał się także do niewoli? Z przerażeniem przypominał sobie, iż książę mówił mu, że
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional