lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 83

nieprzyjaciół, ślub Najświętszej Pannie uczynił, iż się z pogańskiej wiary na katolicką
nawróci, jeśli z żywotem ujdzie. Tej obietnicy potem dotrzymał, gdy trzy rzeki
szczęśliwie przebył, te same właśnie, które w herbie nosimy.
- To waćpan nie z tych stron rodem?
- Nie, mościa panno. Ja z Ukrainy, z ruskich Wołodyjowskich, i do tej pory mam tam
wioszczynę, którą teraz nieprzyjaciel zajął, ale ja wojskowo od młodu służę, mniej dbając
o substancję niż o despekta ojczyźnie przez postronnych czynione. Służyłem od
najmłodszych lat u wojewody ruskiego, naszego nieopłakanego księcia Jeremiasza, z którym
też wszystkie wojny odprawowałem. Byłem i pod Machnówką, i pod Konstantynowem, i
zbaraskie z innymi wytrzymywałem głody, a po beresteckiej sam nasz pan miłościwy za głowę
mnie ścisnął. Bóg mi świadek, mościa panno, że nie przyjechałem się tu chwalić, ale chcę,
byś waćpanna wiedziała, żem nie łuszczybochenek żaden, któren krzykiem nadrabia, a krwi
żałuje, jeno że mi życie w uczciwej służbie zbiegło, w której się trochę sławy
uszczknęło, a sumienia niczym nie zbrudziło. Tak mi Panie Boże dopomóż! A oprócz tego
mogą to i godni ludzie poświadczyć!
- Źeby to wszyscy byli do waćpana podobni ! - westchnęła panna.
- Waćpannie pewnie na myśli stoi ów gwałtownik, który na nią bezbożną rękę śmiał podnieść?
Panna Aleksandra wbiła oczy w podłogę i nie odrzekła ani słowa.
- Ma on za swoje -mówił dalej pan Wołodyjowski -choć mi mówiono, że zdrów będzie, to
jednak od kary się nie wywinie. Wszyscy zacni ludzie go potępili, i aż nadto, bo
powiadają, że się z nieprzyjacielem związał, aby od niego posiłki otrzymać, co jest
nieprawda, gdyż ci ludzie, z którymi waćpannę napadł, wcale nie od nieprzyjaciela
pochodzą, jeno z gościńca nazbierani.
- Skąd to waćpan wiesz? - spytała żywo panna podnosząc na pana Wołodyjowskiego swoje
niebieskie oczy.
- Od samych tych ludzi. Dziwny to człowiek ów Kmicic, bo gdym mu sam zdradę przed
pojedynkiem zadał, tedy nie zaprzeczył, chociaż niesłusznie go posądziłem. Pycha widać w
nim diabelska.
- I waćpan to mówisz wszędy, że on nie zdrajca?
- Nie mówiłem, bom sam nie wiedział, ale teraz będę mówił. Toć nie godzi się choćby na
największego wroga takiego oszczerstwa rzucać.
Oczy panny Aleksandry spoczęły po raz wtóry na małym rycerzu z wyrazem sympatii i
wdzięczności.
- Z waćpana tak zacny człowiek, tak zacny, jak rzadko!...
Pan Wołodyjowski zaczął raz po razu ruszać wąsikami z ukontentowania.
?Do rzeczy, Michałku! Do rzeczy, Michałku!" - rzekł do siebie w myśli.
Po czym głośno do panny:
- Więcej waćpannie powiem!... Sposób pana Kmicica ganię, ale nie dziwię mu się, że się
dobija o waćpannę, przy której by sama Wenus za dziewkę służyć mogła. Desperacja to go
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional