lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 810

dowiedzieli, że sam pan Sapieha jeszcze nie nastąpił i że to tylko potężny podjazd
przedostał się przed nas i tyle niewypowiedzianych klęsk nam zadał...
W podjeździe tym były wojska tatarskie...
Dalsze słowa oficera przerwał pisk Anusi, która rzuciwszy się nagle Oleńce na szyję
zakrzyknęła:
- Pan Babinicz!
Oficer zdumiał, usłyszawszy nazwisko, ale sądził, że to przestrach i nienawiść wyrwały
dostojnej pannie z piersi ten okrzyk, więc dopiero po chwili tak mówić począł:
- Komu Bóg dał wielkość, dał mu i siłę do zniesienia ciężkich terminów, więc racz się,
pani, uspokoić! Tak istotnie zowie się ten piekielnik, który los całej wyprawy podkopał i
nieobliczonych jeszcze szkód stał się przyczyną. Nazwisko jego, które jej dostojność z
taką zdumiewającą bystrością odgadłaś, powtarzają teraz wszystkie usta z przerażeniem i
wściekłością w naszym obozie...
- Tego pana Babinicza widziałam w Zamościu - odrzekła prędko Anusia - i gdybym była
odgadła...
Tu umilkła, i nikt nie dowiedział się, co by w takim razie zaszło...
Oficer po chwili milczenia tak znowu mówić począł:
- Nastały odwilże i ciepła, wbrew, można rzec, przyrodzonemu natury porządkowi, bo
mieliśmy wiadomość, iż na południu Rzeczypospolitej zima trzyma się jeszcze tęga, a my
zasię brodziliśmy w roztopach wiosennych, które naszą ciężką jazdę do ziemi przykuły. On
zaś, mając ludzi lekkich, tym bardziej dojeżdżał. Co krok roniliśmy wozy i działa, tak że
w końcu komunikiem iść przyszło. Mieszkaniec okoliczny w ślepej zaciekłości swej jawnie
sprzyjał napastnikom... Będzie, co Bóg zdarzy, ale w desperackim stanie zostawiłem cały
obóz i samego księcia pana, którego w dodatku febra złośliwa nie opuszcza i po całych
dniach sił pozbawia. Bitwa jeneralna wszakże nastąpi wkrótce, ale jak się to obróci, Bóg
wie... i pokieruje... Cudów należy się spodziewać.
- Gdzieś waćpan zostawił księcia?
- Na dzień drogi od Sokółki; książę ma zamiar okopać się w Suchowoli lub tamtejszym
Janowie i bitwę przyjąć. Pan Sapieha jest o dwa dni drogi. Gdym wyjeżdżał, mieliśmy
trochę wolniejszego oddechu, bo od schwytanego języka dowiedzieliśmy się, że sam Babinicz
odjechał do głównego obozu, bez niego zaś Tatarowie nie śmieją tak następować,
kontentując się szarpaniem podjazdów. Książę, który jest wódz niezrównany, wszystkie
nadzieje na walnej bitwie gruntuje, ale to gdy zdrów, a gdy go febra chwyci, musi inaczej
myśleć, czego najlepszy dowód w tym, iż mnie wysłał do Prus.
- Po co tam waćpan jedziesz?
- Albo książę bitwę wygra, albo przegra. Jeżeli przegra, całe Prusy elektorskie pozostaną
bez obrony i snadnie może się zdarzyć, że pan Sapieha przejdzie granicę, aby elektora do
decyzji skłonić... Owóż (mówię to, gdy tajemnicy nie ma żadnej) jadę ostrzec, by jakowąś
obronę tamtym prowincjom obmyślono, bo nieproszeni goście mogą wzbyt licznej kompanii
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional