lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 805

- Bo waćpan dobrodziej może sobie zaraz Bóg wie co suponujesz?
- Boże uchowaj, nic nie suponuję!
- A pan Babinicz, ledwośmy z Zamościa wyjechali, zaraz mi powiedział, że jego serce kto
inny w dzierżawie trzyma... i chociaż mu tenuty nie płaci, przecie dzierżawcy zmieniać
nie myśli...
- I waćpanna temu wierzysz?
- Już ci, że wierzę - odparła z wielką żywością Anusia - musi on być po uszy zakochany,
skoro przez tyle czasu... skoro... skoro...
- Oj! jakoś nieskoro! - odrzekł śmiejąc się pan miecznik.
- A ja mówię, że skoro - odrzekła tupiąc nóżką - bo skoro o nim usłyszymy...
- Daj to Bóg!
- I powiem waćpanu, dlaczego... Oto, ile razy pan Babinicz o księciu Bogusławie
wspomniał, to aż mu twarz bielała, a zębami tak skrzypiał jak drzwiami.
- To już będzie nasz przyjaciel!... - odrzekł pan miecznik.
- Pewnie!... I do niego uciekniemy, byle się pokazał!
- Bylem się stąd wyrwał, będę miał własną partię, i waćpanna zobaczysz, że mi także wojna
nie pierwszyzna i że ta stara ręka jeszcze się na coś przyda.
- To idź waćpan pod komendę pana Babinicza.
- Waćpanna masz większą ochotę iść pod tę komendę...
Długo jeszcze przekomarzali się w ten sposób i coraz weselej, tak że i Oleńka,
zapomniawszy o swych zgryzotach, rozweseliła się znacznie, a Anusia poczęła w końcu
parskać na miecznika jak kotka. Źe zaś była
wypoczęta, bo na ostatnim noclegu w niedalekich Rosieniach wyspała się dobrze, odeszła
więc dopiero późną nocą.
- Złoto, nie dziewka ! - rzekł po jej odejściu pan miecznik.
- Szczere jakoweś serce... i myślę, że prędko przyjdziemy do konfidencji - odpowiedziała
mu Oleńka.
- A postawiłaś jej oto z początku kozła na czole.
- Bom mniemała, że to ktoś nasłany. Czy ja wiem wreszcie? Wszystkiego się tu boję!
- Ona nasłana?... chyba przez dobre duchy!... A wykrętne to licho jak łasica... Źebym tak
był młodszy, nie wiem, do czego by przyszło, choć i tak człek jeszcze jary...
Oleńka rozweseliła się zupełnie i wsparłszy rączki na kolanach, przekręciła na bok
główkę, naśladując Anusię i patrząc z ukosa na miecznika:
- Tak to, stryjaszku?! Stryjnę mi chcecie z tej mąki wypiec?
- No, cicho! no! -odrzekł miecznik.
Ale uśmiechnął się i począł całą garścią wąsa w górę podkręcać.
Po chwili zaś dodał:
- Przecie i takową sensatkę, jak ty, rozruszała. Pewien jestem, że się okrutna amicycja
między wami pocznie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional