lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 801

Dla Oleńki był to po prostu grom. Wielkość wodza i dzielność rycerska znaczyły dla jej
dziewczęcego umysłu jedno i to samo, że zaś widziała Bogusława w Taurogach pokonywającego
z łatwością najdzielniejszych rycerzy, przeto, zwłaszcza po owej wiadomości, wyobraziła
go sobie jako złą, ale niezwyciężoną siłę, której nikt nie sprosta.
Nadzieja, aby Bogusław mógł być pokonany, zgasła w niej zupełnie. Próżno miecznik
uspokajał ją i pocieszał tym, że młody książę nie zmierzył się jeszcze ze starym panem
Sapiehą, próżno jej zaręczał, że sama godność hetmańska, którą król świeżo pana Sapiehę
przyozdobił, musi dać temu ostatniemu stanowczą nad Bogusławem przewagę, nie wierzyła,
nie śmiała wierzyć.
- Kto jego zwycięży? kto mu sprosta?... - odpowiadała ustawicznie.
Dalsze wieści zdawały się potwierdzać jej obawy.
W kilka dni później Ketling znów nadesłał kartkę z doniesieniem o rozbiciu Horotkiewicza
i wzięciu Tykocina. ?Całe Podlasie (pisał) jest już w ręku księcia, który nie czekając na
pana Sapiehę, sam wielkimi pochodami ciągnie na niego."
?I pan Sapieha zniesion będzie!" - pomyślała dziewczyna.
Tymczasem nadleciała niby jaskółka, zwiastunka wiosny, wieść z innych stron. Na te
przymorskie brzegi Rzeczypospolitej przyleciała ona późno, ale za to ubrana we wszystkie
tęczowe blaski cudownej legedy z pierwszych wieków chrześcijaństwa, gdy jeszcze święci
chodzili po świecie, świadcząc prawdzie i sprawiedliwości.
- Częstochowa! Częstochowa! - powtarzały wszystkie usta.
Z serc lód odtajał i zakwitnęły jako kwiaty w przygrzanej wiosennym słońcem ziemi.
?Częstochowa się obroniła, widziano Ją samą, Królowę Polską, okrywającą mury płaszczem
niebieskim; granaty zabójcze przypadały pod Jej święte stopy, łasząc się jako psy domowe;
Szwedom schły ręce, muszkiety przyrastały do twarzy, aż odstąpili ze wstydem i strachem."
Ludzie sobie obcy, gdy usłyszeli tę wieść, padali sobie w objęcia, płacząc z radości.
Inni narzekali, że przyszła tak późno.
- A my tu w płaczu -mówili - a my w bólu, my w męce tyle czasu żyli, gdy nam już weselić
się było trzeba!...
Za czym poczęło huczeć w całej Rzeczypospolitej i roztaczały się te groźne grzmoty od
Pontu Euksynu do Bałtyku, aż fale obu mórz drżały; to lud wierny, lud zbożny powstawał
jak burza w obronie swej Królowej. We wszystkie serca wstąpiła otucha, wszystkie źrenice
zapałały ogniem; to, co się wydawało przedtem strasznym i niezwalczonym, zmalało w oczach.
- Kto go pokona? -mówił do dziewczyny pan miecznik - kto mu sprosta? Teraz wiesz kto?
Panna Najświętsza!
Oboje z Oleńką krzyżem po całych dniach leżeli dziękując Bogu za miłosierdzie nad
Rzecząpospolitą; zarazem przestali wątpić i o własnym ocaleniu. 0 Bogusławie zaś ucichło
przez długi czas zupełnie, jakby on sam wraz z całą swą siłą w wodę wpadł. Oficerowie
pozostali w Taurogach poczęli się niepokoić i przyszłość swą niepewną oglądać. Woleliby
wieść o klęsce niż tę głuchą ciszę. Ale żadna wieść nie mogła nadejść, bo właśnie to
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional