lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 9

Młody chorąży spojrzał bystro:
- Ciotuchna? -spytał - jaka ciotuchna?
- Moja, panna Kulwiecówna.
- A to i moja -odparł zabierając się do rąk całowania. - Dla Boga ! toż ja mam w chorągwi
towarzysza, który się zwie Kulwiec-Hippocentaurus. Cży nie krewniak, proszę?
- To z tych samych! -odrzekła dygając stara panna.
- Dobry chłop, ale wicher jak i ja! - dodał Kmicic.
Tymczasem wyrostek ukazał się ze światłem, więc przeszli do sieni, gdzie pan Andrzej
szubę z siebie zrzucił, a potem na drugą stronę, do komnat gościnnych.
Zaraz po ich odejściu prządki zbiły się w ciasną gromadkę i nuż jedna przez drugą gadać,
a uwagi czynić. Strojny młodzian podobał się im bardzo, więc i nie szczędziły mu słów,
wzajemnie się w pochwałach przesadzając.
- Łuna od niego bije - mówiła jedna. - Kiedy wszedł, myślałam, że królewicz.
- A oczy ma jak ryś, aż nimi kłuje - odrzekła druga. - Takiemu się nie przeciw!
- Najgorzej się przeciwiać! - odpowiedziała trzecia.
- Panną jak wrzecionem okręcił! Ale już to znać, że mu się udała bardzo, bo i komuż by
się ona nie udała?
- Ale i on nie gorsz, nie bój się! Źeby ci się taki zdarzył, poszłabyś i do Orszy, choć
to podobno na końcu świata.
- Szczęśliwa panna!
- Bogatym zawsze lepiej na świecie. Ej, ej! złotoż to, nie rycerz!
- Mówiły pacunelki, że i ten rotmistrz, któren jest w Pacunelach, u starego Pakosza,
piękny kawaler.
- Nie widziałam ja go, ale gdzie jemu do pana Kmicica! Już takiego chyba na świecie nie
ma!
- Padłas! -zawołał nagle Źmudzin, któremu znów się coś w żarnach popsuło.
- A nie pójdziesz, ty kudłaty, ze swoimi wymysłami! Dajże już spokój, bo się i dosłyszeć
nie można!... Tak, tak! trudno lepszego niż pan Kmicic na całym świecie znaleźć! Pewnie i
w Kiejdanach takiego nie ma!
- Taki to się i przyśni!
- Niechby się choć przyśnił...
W taki to sposób rozprawiały ze sobą szlachcianki w czeladnej. Tymczasem nakrywano co
duchu w izbie stołowej, a w gościnnej siedziała panna Aleksandra sam na sam z Kmicicem,
bo ciotka Kulwiecówna poszła krzątać się wedle wieczerzy.
Pan Andrzej nie zdejmował wzroku z Oleńki i oczy iskrzyły mu się coraz bardziej, na
koniec rzekł:
- Są ludzie, którym majętność nad wszystko milsza, inni za zdobyczą na wojnie gonią, inni
się w koniach kochają, ale ja bym waćpanny za żadne skarby nie oddał! Dalibóg, im więcej
patrzę, tym większa ochota do żeniaczki, żeby choć i jutro! Już tę brew to chyba waćpanna
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional