lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 796

dwór przywabiał, poczęła zaraz wynosić się do domów.
Za nimi ruszyli do Tylży ci, którzy w Taurogach szukali przed groźbami wojny schronienia,
a którym Tylża wydała się teraz bezpieczniejszą. Zostali tylko miecznik, panna
Kulwiecówna i Oleńka nie licząc Ketlinga i starego oficera Brauna, który nad szczupłym
prezydium miał komendę.
Miecznik po owym uderzeniu obuszkiem leżał dni kilkanaście, krew od czasu do czasu ustami
oddając, że jednak żadna kość nie była złamana, począł z wolna przychodzić do siebie i o
ucieczce zamyślać.
Tymczasem nadjechał ciwun z Billewicz z listem od samego Bogusława. Miecznik nie chciał z
początku pisma czytać, lecz wkrótce namyślił się inaczej, idąc w tym za radą panienki,
która była zdania, że lepiej znać wszystkie zamiary nieprzyjaciela.
?Mnie wielce miłościwy panie Billewicz! Concordia res parvaecrescunt, discordia maximae
dilabuntur! Fata to sprawiły, iżeśmy się nie rozstali tak zgodnie, jakby sobie moje
afekta dla WPana i jego wdzięcznej synowicy życzyć mogły, w czym, dalibóg, nie moja wina,
gdyż to WPan wiesz najlepiej, iżeście mnie za moje szczere intencje niewdzięcznością
nakarmili. Co się zaś w gniewie czyni, tego wedle amicycji w rachubę brać nie trzeba,
tuszę przeto, że popędliwe mu uczynki zechcesz WPan krzywdą, której od was doznałem,
zgoła wyekskuzować. Ja wam też z serca odpuszczam, jako mi chrześcijańska miłość
nakazuje, i do zgody powrócić pragnę. Źeby zaś WPanu dać rękojmię, że urazy w sercu nie
zostało, nie osądziłem za rzecz godną odmawiać WPanu tej przysługi, której ode mnie
żądałeś, i pieniądze WMPanowe przyjmuję"
Tu miecznik przestał czytać, uderzył kułakiem w stół i zakrzyknął:
- Pierwej mnie na marach zobaczy niż szeląg z mojej szkatuły!...
- Czytaj ojciec dalej - rzekła Oleńka.
Miecznik podniósł znów pismo do oczu.
?..Której gotowizny dobywaniem nie chcąc WPana trudzić i zdrowia jego w dzisiejszych
burzliwych czasach na szwank wystawiać, kazałem sam ją wydobyć i obliczyć..."
W tym miejscu zabrakło panu miecznikowi głosu i list wypadł mu z rąk na podłogę; przez
chwilę zdawało się, że mowa została szlachcicowi odjętą, bo palcami tylko chwycił się za
czuprynę i targał ją z całej siły:
- Bij, kto w Boga wierzy! - zakrzyknął wreszcie.
Na to Oleńka:
- Jedna krzywda więcej, kara boska bliżej, bo miara wkrótce się dopełni...
tom III
Rozdział XIX
Rozpacz miecznika była tak wielka, że panna musiała go pocieszać i zapewniać, że tych
pieniędzy za przepadłe uważać nie trzeba, bo przecie sam list ów za skrypt starczy, a
Radziwiłła, pana tylu dóbr na Litwie i Rusi, jest na czym poszukiwać.
Natomiast, że trudno było przewidzieć, co ich oboje spotkać jeszcze może, zwłaszcza gdyby
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional