lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 782

kurzejec, książę kurzejec! Cha! cha!
- Głupiś !
- Dobrze !
- Nie konceptów mi twoich trzeba!
- Weź, mości książę, lutnię i pójdź pod okna dziewki, może ci pokaże... pięść...
miecznik. Tfu ! do licha, takiż to z Bogusława Radziwiłła rezolut?
- Dureń-eś!
- Dobrze! Widzę, że wasza książęca mość zaczynasz ze sobą rozmawiać i prawdę sobie w oczy
gadać. Śmiało, śmiało! Proszę na godność nie uważać!
- Bo widzisz, Sakowicz, że mój Kastor poufali się ze mną, to i tak często go w ziobro
nogą kopnę, a ciebie cięższa mogłaby spotkać przygoda.
Sakowicz zerwał się na równe nogi niby zaperzony, jak niedawno miecznik rosieński, a że
miał nadzwyczajny dar udawania, więc począł krzyczeć głosem tak do miecznikowego
podobnym, że nie widząc, kto mówi, można by się omylić.
- Cóż to, jasyr? oprymować chcą wolnego obywatela, kardynalne prawa deptać?
Daj spokój, daj spokój ! - mówił gorączkowo książę - bo tam ona tego starego bałwana
własną osobą zastawiła, a tu nie masz, kto by cię bronił.
- Kiedy go zastawiła, to trzeba było ją w zastaw brać!
- Nie może inaczej być, tylko tu są jakoweś czary. Albo musiała mi coś zadać, albo
konstelacje są takowe, że po prostu od zmysłów odchodzę... Źebyś ty ją widział, jak tego
parszywego stryjca broniła... Aleś ty kiep! W głowie mi się mąci! Patrz! jako mi ręce
gorzeją! Taką miłować, taką przygarnąć, z taką...
- Potomstwo mieć! -dodał Sakowicz.
- A tak! a tak! jakbyś wiedział, i musi to być, bo inaczej rozerwą mnie te płomienie, jak
granat. Dla Boga, co się ze mną dzieje... Ożenię się czy co, u wszystkich ziemskich i
piekielnych diabłów?
Sakowicz spoważniał.
- 0 tym wasza książęca mość nie powinieneś myśleć.
- Właśnie że myślę, właśnie że jak zechcę, to tak uczynię, choćby regiment Sakowiczów
powtarzał mi przez cały dzień : ?0 tym wasza książęca mość nie powinieneś myśleć!"
- Ej, to widzę nie żarty!
- Chorym jest, oczarowany, nie może inaczej być!
- Czemu wasza książęca mość nie idzie w ostateczności za moją rada?
- Chyba pójdę! Niech zaraza porwie wszystkie sny, wszystkich Billewiczów, całą Litwę wraz
z trybunałami i Janem Kazimierzem w dodatku. Nie wskóram inaczej... Widzę, że nie
wskóram! Dość tego! Co? Wielka rzecz! wielka sprawa! I ja, kiep, ważyłem się dotąd na
dwie strony! Bałem się snów, Billewiczów, procesów, chasy szlacheckiej, fortuny Jana
Kazimierza !... Powiedz mi, żem kiep ! Słyszysz? rozkazujęć powiedzieć mi, żem kiep!
- A ja nie usłucham, boś teraz właśnie Radziwiłł, a nie kalwiński wikary. Ale chory
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional