lektory on-line

Krzyżacy - Strona 79

również z toporami i tarczami: van Krist miał w herbie krzak janowca, herb Czecha podobny
był do Pomiana, z tą różnicą, że zamiast topora tkwił w byczej głowie krótki miecz do
połowy w oku pogrążon.
Trąba ozwała się po raz drugi, a za trzecim mieli przeciwnicy wedle umowy na się
nastąpić. Dzieliła ich już teraz tylko niewielka, posypana szarym popiołem przestrzeń,
nad tą zaś przestrzenią unosiła się jako złowrogi ptak - śmierć. Zanim jednak dano trzeci
znak, Rotgier zbliżył się ku słupom, między którymi siedzieli księstwo, podniósł swą
zakutą w stal głowę i ozwał się głosem tak donośnym, że słyszano go we wszystkich
zakątkach krużganku:
- Biorę na świadka Boga, ciebie, dostojny panie, i całe rycerstwo tej ziemi, jakom nie
winien tej krwi, która będzie przelana.
Na te słowa ścisnęły się znów serca, że Krzyżak tak był pewien siebie i swego zwycięstwa.
Lecz Zbyszko, mając duszę prostą, zwrócił się do swego Czecha i rzekł:
- Śmierdzi mi ta krzyżacka chwalba, gdyż byłaby do rzeczy po mojej śmierci, nie zaś pókim
żyw. Ma też ów samochwał pawi czub na hełmie, a ja nasamprzód takich trzy ślubował, a
potem ile paliców u rąk. Bóg zdarzył!
- Panie... - zapytał Hlawa, pochylając się i nabierając w ręce nieco popiołu ze śniegiem,
aby toporzysko nie ślizgało mu się w dłoniach - może da Chrystus, że prędko uwinę się z
tym pruskim chmyzem, zali mi wolno będzie wówczas jeśli nie sięgnąć Krzyżaka, to
przynajmniej wsadzić mu toporzysko między kolana i zwalić go na ziemię?
- Boże cię uchowaj! - zawołał żywo Zbyszko - hańbą byś okrył mnie i siebie.
A wtem zabrzmiał po raz trzeci głos trąby. Usłyszawszy to, giermkowie skoczyli jeden ku
drugiemu żywo i zapalczywie, rycerze zaś posunęli się ku sobie wolniej i rozważniej, jako
aż do pierwszego starcia nakazywała ich dostojność i powaga.
Mało kto zważał na giermków, ale ci z doświadczonych mężów i z czeladzi, którzy na nich
patrzyli, zrozumieli od razu, jak okrutna przewaga jest po stronie Hlawy. Topór chodził
ciężej w ręku Niemca, a również i ruchy jego tarczy były wolniejsze. Spod puklerza widać
było jego nogi dłuższe, ale wątłe i mniej sprężyste od potężnych, pokrytych obcisłym
ubraniem nóg Czecha. Hlawa natarł też tak zapalczywie, że van Krist prawie od pierwszej
chwili musiał się cofać. Zrozumiano od razu, że jeden z tych przeciwników zwalił się na
drugiego jak burza, że prze, naciska, razi jak piorun, drugi zaś w poczuciu, że śmierć
nad nim, broni się tylko, aby jak najbardziej opóźnić okropną chwilę. Jakoż tak było
istotnie. Ów samochwał, który w ogóle stawał do bitki tylko wówczas, gdy inaczej nie mógł
uczynić, poznał, że zuchwałe a niebaczne słowa przywiodły go do walki ze strasznym
osiłkiem, którego powinien był jak zguby unikać; więc gdy poczuł teraz, że każde z tych
uderzeń mogłoby zwalić wołu, upadło w nim zupełnie serce. Zapomniał prawie, że nie dość
chwytać ciosy tarczą, ale że trzeba je także zadawać. Widział nad sobą błyski topom i
myślał, że każdy z nich jest ostatni. Nadstawiając puklerz, mrużył mimo woli oczy z
poczuciem trwogi i zwątpienia, czy je jeszcze otworzy. Z rzadka sam zadał cios, bez
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional