lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 768

niełatwo było jej odgadnąć, czyli to dzieje się wyłącznie dla niej, czy też wypływa z
jego przyrodzonej i nabytej dworności dla płci białej w ogóle.
Wprawdzie czynił ją główną osoba wszystkich zabaw, igrzysk, kawalkad i wypraw
myśliwskich, lecz wypływało to nieco z natury rzeczy; po wyjeździe księżnej Januszowej do
Kurlandii ona była istotnie najdostojniejszą wśród niewiast zgromadzonych w Taurogach.
Schroniło się wprawdzie do Taurogów, jako do miejsca leżącego tuż przy granicy, mnóstwo
szlachcianek z całej Źmudzi, aby się pod opieką książęcą od Szwedów uchronić, te jednak
same Billewiczównie, jako córce najzacniejszego rodu, prym we wszystkim przyznawały. A
tymczasem, gdy cała Rzeczpospolita zalewała się krwią, uroczystościom nie było końca.
Rzekłbyś: dwór królewski ze wszystkimi dworzany i pannami zjechał na wieś dla wczasu i
zabaw.
Bogusław rządził jak samowładny monarcha w Taurogach i w całych przyległych Prusach
elektorskich, w których częstym bywał gościem, więc wszystko było na jego rozkazy. Miasta
dostarczały na skrypty pieniędzy, wojsk, szlachta pruska z ochotą zjeżdżała koleśno i
konno na uczty, karuzele i łowy. Bogusław wskrzesił nawet na cześć swej damy zaniechane
już wówczas gonitwy rycerskie w szrankach.
Pewnego razu sam wziął w nich czynny udział i przybrany w srebrną zbroję, a przepasany
błękitną wstęgą, którą panna Aleksandra musiała go przewiązać, zwalił z konia czterech
najprzedniejszych rycerzy pruskich, piątego Ketlinga, a szóstego z kolei Sakowicza, choć
ten siłę miał tak olbrzymią, że karety, uchwyciwszy za koło, w biegu zatrzymywał. I co za
zapał powstał w tłumie widzów, gdy następnie srebrny rycerz klęknąwszy przed swą damą
brał z jej rąk wieniec zwycięstwa. Okrzyki brzmiały na podobieństwo grzmotu dział,
wiewały chustki, kłaniały chorągwie, on zaś uniósł przyłbicy i patrzył w jej zapłonioną
twarz swymi ślicznymi oczyma, przyciskając jednocześnie do ust jej ręce.
Innym razem, gdy wśród parkanów rozwścieczony niedźwiedź zażerał się z psami i wszystkie
z kolei rozciągał, książę, przybrany tylko w lekką szatę hiszpańską, skoczył do środka z
oszczepem i skłuł nie tylko srogą bestię, ale i trabanta; który widząc chwilę
niebezpieczeństwa poskoczył mu na ratunek.
Panna Aleksandra, wnuczka starego żołnierza, wychowana w tradycjach krwi, wojny i czci
dla przewag rycerskich, nie mogła się oprzeć na widok tych czynów podziwowi, a nawet
uwielbieniu, nauczono ją bowiem z małego uważać męstwo za pierwszy niemal przymiot męża.
Tymczasem książę co dzień składał dowody nadludzkiej prawie odwagi, i co dzień na cześć
Oleńki. Goście zebrani, w pochwałach i uniesieniach dla księcia tak wielkich, że bóstwo
samo poprzestać by na nich mogło, musieli mimo woli łączyć w rozmowach jej imię z
imieniem Bogusława. On milczał, lecz oczyma wypowiadał jej to, czego nie śmiały
wypowiedzieć usta... Czar otaczał ją dokoła.
Wszystko układało się w ten sposób, żeby ich zbliżać, łączyć, a zarazem wyłączać z tłumu
innych ludzi. Trudno było wspomnieć komuś o nim, by jednocześnie o niej nie wspomniał.
Myślom samej Oleńki Bogusław narzucał się z siłą nieprzepartą. Każda chwila dnia była
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional