lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 766

- Szwed pobit! Warszawa wzięta! Warszawa wzięta!
tom III
Rozdział XV
Jakkolwiek Ketling bliskim był osoby księcia Bogusława, jednakże nie wszystko wiedział i
nie wszystko umiał opowiedzieć Kmicicowi, co się działo w Taurogach, albowiem zaślepiało
go to, że sam się w Billewiczównie kochał.
Bogusław innego także miał powiernika, a mianowicie pana Sakowicza, starostę
oszmiańskiego, i ten jeden tylko wiedział, jak głęboko zabrnął książę w afekt dla swej
wdzięcznej branki oraz jakich sposobów używał, aby jej serce i osobę posiąść.
Miłość ta była po prostu żądzą piekącą, bo do innych uczuć serce Bogusławowe nie było
zdolne, ale tak gwałtowną, iż ów doświadczony w amorach kawaler głowę tracił. I nieraz
wieczorami, gdy zostali ze starostą oszmiańskim sam na sam, chwytał się Bogusław za
włosy, wołając:
- Gorzeję, Sakowicz, gorzeję!
Sakowicz wnet sposób znajdował.
- Kto chce miód wybrać - mówił - musi pszczoły odurzyć, a małoż to durzących dryjakwi ma
medyk waszej książęcej mości? Dziś mu słowo rzec, jutro będzie po harapie.
Lecz książę nie chciał chwytać się tego sposobu, a to z rozmaitych przyczyn. Naprzód,
któregoś dnia pojawił mu się we śnie stary pułkownik Billewicz, dziadek Oleńki, i
stanąwszy wedle wezgłowia, wpatrywał się w niego, aż do pierwszego piania kogutów,
groźnymi oczyma. Bogusław ten sen zapamiętał, tak zaś był ów rycerz bez trwogi przesądny,
tak się bał czarów, sennych ostrzeżeń i nadprzyrodzonych zjawisk, iż dreszcz go
przejmował na myśl, w jakiej grozie i w jakiej postawie pojawiłoby się po raz wtóry owo
widziadło, gdyby za radą Sakowicza poszedł. Sam starosta oszmiański, który w Boga nie
bardzo wierzył, ale snów i czarów bał się także, zachwiał się nieco w radach.
Drugą przyczyną powściągliwości Bogusławowej było to, że ?Wołoszka" bawiła z pasierbicą w
Taurogach. Nazywano ?Wołoszką" księżnę Januszową Radziwiłłową. Pani ta pochodząc z kraju,
w którym niewiasty dość wolne miewają obyczaje, nie była wprawdzie zbyt surową, owszem,
może aż nadto na uciechy dworzan i fraucymeru wyrozumiała, jednakże nie mogłaby
ścierpieć, aby pod jej bokiem człowiek, mający być mężem jej pasierbicy, spełnił występek
wołający o pomstę do nieba.
Lecz i później, gdy wskutek namów Sakowicza i z wolą księcia wojewody wileńskiego
?Wołoszka" wyjechała z księżniczką Januszówną do Kurlandii, Bogusław nie ośmielił się na
występek. Bał się straszliwego krzyku, który by na Litwie całej powstać musiał.
Billewiczowie, ludzie możni, nie omieszkaliby go gnębić procesem, prawo zaś karało
podobne uczynki utratą mienia, czci i gardła.
Radziwiłłowie byli wprawdzie dość potężni i mogli deptać po prawie, lecz gdyby zwycięstwo
przechyliło się w wojnie na stronę Jana Kazimierza, wówczas i tak mógł młody książę
popaść w srogie terminy, w których zbrakłoby mu potęgi, przyjaciół i popleczników. A
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional