lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 764

- Najjaśniejszy panie ! - zawołał - wierzyłem w twoje słowo jak w Boga !
A na to stary hetman koronny, pan Potocki:
- A czemuś to waść tyle przysiąg, tyle ugód i kapitulacyj łamał? Kto czym wojuje, od tego
ginie... Wszakżeś to Wolfa, pułk królewski wbrew kapitulacji zagarnął?
- To nie ja, to Miller, to Miller - odrzekł Wittenberg.
Hetman spojrzał z pogardą, za czym odwrócił się do króla:
- Miłościwy panie! Nie mówię tego, abym waszą królewską mość miał do złamania także ugody
pobudzać, bo niechże wiarołomstwo po ich jeno stronie będzie.
- Więc co czynić? -spytał król.
- Jeśli go teraz do Prus odeślem, to z pięćdziesiąt tysięcy szlachty ruszy za nim i nim
do Pułtuska dojedzie, już go rozsiekają... Chybaby mu cały komput wojska za stróżę dodać,
a tego czynić nie możem... Słyszysz, wasza królewska mość, jako tam wyją. Revera...
słuszna jest przeciw niemu zawziętość... Trzeba naprzód jego osobę ubezpieczyć, a odesłać
wszystkich wówczas, gdy ten ogień ugaśnie.
- Nie może inaczej być! - rzekł kanclerz Koryciński.
- Ale gdzie go ubezpieczyć? Tu go trzymać nie możem, bo tu, u licha, wojna domowa
wybuchnąć gotowa - ozwał się pan wojewoda ruski.
Na to wystąpił pan starosta kałuski, Sobiepan, i wydymając mocno wargi rzekł ze zwykłą
sobie fantazją:
- A cóż! miłościwy panie! Dajcie mi ich do Zamościa, niech posiedzą, póki się spokój nie
uczyni. Już ja go tam przed szlachtą obronię... Ba! niech mi spróbują go wydrzeć! Ba!
- Ale w drodze, jak go wasza dostojność obronisz? - spytał kanclerz.
- Ha! jeszcze mnie na pachołków stać. Albo to nie mam piechoty i dział, co? Niech go
Zamoyskiemu wydrą! Obaczym!
Tu zaczął się w boki brać, po udach klepać i na kulbace na obie strony się przechylać.
- Nie ma innej rady! - rzekł kanclerz.
- I ja nie widzę! -dodał pan Lanckoroński.
- To ich i weźcie, panie starosto! - rzekł do Zamoyskiego król.
Lecz Wittenberg widząc, że już życiu jego nic nie grozi, uznał za stosowne protestować.
- Nie tegośmy się spodziewali! - rzekł.
Na to pan Potocki ukazując w dal ręką.
- A to proszę, nie zatrzymujem, wolna droga!
Wittenberg umilkł.
Tymczasem kanclerz rozesłał kilkudziesięciu oficerów, aby głosili wzburzonej szlachcie,
że Wittenberg nie odejdzie wolno, ale zostanie odesłany do Zamościa. Tumult nie zaraz
wprawdzie się uciszył, jednakże wieść podziałała uspokajająco. Nim wieczór zapadł, umysły
zwróciły się w inną stronę. Wojska poczęły. wchodzić do miasta i widok odzyskanej stolicy
napełnił wszystkie dusze radością tryumfu.
Radował się i król, jednakże myśl, że nie mógł w zupełności dotrzymać warunków ugody,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional