lektory on-line

Krzyżacy - Strona 77

- Jakoże tedy możesz życie ważyć i na sąd boski stawać? A Zbyszko umilkł, tylko przez
czas jakiś drgały mu szczęki i łzy zbierały się w oczach.
- Ja nic nie wiem, miłościwy panie - rzekł: - Wyjechaliśmy stąd razem z Jurandem i po
drodze przyznałem mu się do ślubu. Począł wówczas narzekać, iże to może być krzywda Boża,
ale gdym mu rzekł, że to wola Boża, uspokoił się - i przebaczył. Przez całą drogę mówił,
że nikt inny nie porwał Danusi, jeno Krzyżacy, a potem już ja sam nie wiem, co się
stało!... Do Spychowa przyjechała ta sama niewiasta, która przywiozła dla mnie jakoweś
leki do leśnego dworu, a z nią jeszcze jeden wysłannik. Zamknęli się z Jurandem i
uradzali. Co mówili, też nie wiem, jeno po onej rozmowie właśni słudzy nie mogli poznać
Juranda, bo taki był, jakby go z truchły wyjęto. Powiedział nam: "Nie Krzyżacy", ale
Ber-gowa i co miał jeńców z podziemia puścił. Bóg wie dlaczego, sam zaś pojechał bez
żadnego giermka ni sługi... Mówił, że jedzie do zbójów Danuśkę wykupić, a mnie przykazał
czekać. Ano! -czekałem. Aż tu przychodzi wiadomość ze Szczytna, że Jurand namordował
Niemców i sam legł! O, miłościwy panie! Już mnie parzyła spychowska ziemia i małom nie
oszalał. Ludzi wsadziłem na koń, by pomścić śmierć Jurandową, a tu ksiądz Kaleb powiada:
"Kasztelu nie weźmiesz, a wojny nie wszczynaj. Jedź do księcia, może tam co o Danuśce
wiedzą". Tom i przyjechał, i właśnie trafiłem, jako ów pies szczekał o krzyżackiej
krzywdzie i Jurandowym szaleństwie... Jam, panie, podniósł jego rękawicę, bom go już
przedtem pozwał, a chociaż nie wiem nic, to jedno wiem tylko, że to łgarze są piekielni -
bez wstydu, bez czci i wiary! Patrzcie, miłościwi państwo! Toż oni zadżgali Fourcy'ego, a
na mojego giermka chcieli zwalić ten uczynek. Na Boga! zadżgali go jako wołu, a potem do
cię, panie, przyszli po pomstę i po zapłatę! Kto tedy przysięgnie, że nie nałgali i
przedtem przed Jurandem, i teraz przed tobą, panie?... Nie wiem, nie wiem, gdzie Danuśka!
alem go pozwał, bo choćby mi też i żywota stradać przyszło, wolej mi śmierć niż żywot bez
mojego kochania, bez mojej najmilszej na świecie całym.
To rzekłszy, zerwał w uniesieniu pątlik z głowy, aż włosy rozsypały mu się po ramionach,
i chwyciwszy je, począł szlochać ciężko. Księżna Anna Danuta, sama do głębi strapiona
stratą Danusi i litując się nad jego bólem, położyła mu ręce na głowie i rzekła:
- Boże cię wspomagaj, pociesz i błogosław!
Rozdział V
Książę nie sprzeciwił się pojedynkowi, gdyż wedle ówczesnych obyczajów nie był w możności
tego uczynić. Wymógł tylko, by Rotgier napisał list do mistrza i do Zygfryda de Lowe, że
sam pierwszy rzucił rękawicę rycerzom mazowieckim, wskutek czego staje do walki z mężem
Jurandówny, który zresztą już pierwej go był pozwał. Tłumaczył się też Krzyżak wielkiemu
mistrzowi, że jeśli staje bez pozwolenia, to dlatego, że chodzi o cześć Zakonu i
odwrócenie szpetnych podejrzeń, które by hańbę przynieść mogły, a które on, Rotgier,
gotów jest zawsze własną krwią okupić. List ten wysłany był natychmiast do granicy przez
jednego z pachołków rycerza, dalej zaś miał iść do Malborga pocztą, którą Krzyżacy na
wiele lat przed innymi wynaleźli i zaprowadzili w swoich ziemiach.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional