lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 717

Zaś pan Witowski, jako doświadczony żołnierz, poznał, że źle się dzieje, i aż dygotał
cały z niecierpliwości, na koniec nie mógł wytrzymać dłużej,.za czym wspiął konia, aż
rumak stęknął żałośnie, i skoczył ku Czarnieckiemu, który przez cały czas ten ciągle, nie
wiadomo dlaczego, posuwał ludzi ku rzece.
Wasza miłość! - krzyknął Witowski - krew się próżno leje; nie zdobędziemy tego mostu!
- Ja też go nie chcę zdobywać! - odrzekł Czarniecki.
- Więc czego wasza dostojność chcesz? Co mamy robić?
- Ku rzece chorągwiami! ku rzece! Do szeregu waść!
Tu Czarniecki począł sypać oczyma takie błyskawice, iż Witowski cofnął się słowa nie
rzekłszy.
Tymczasem chorągwie doszły na dwadzieścia kroków do brzegu i stanęły długą linią wzdłuż
koryta. Nikt z oficerów ni żołnierzy nie wiedział w pień, dlaczego to czynią.
Nagle Czarniecki pojawił się jak piorun przed frontem chorągwi. Ogień miał w licach,
piorun w oczach. Wiatr silny podnosił mu burkę na ramionach na kształt potężnych
skrzydeł, koń pod nim skakał i wspinał się wyrzucając płomień z nozdrzy, on zaś szablę
puścił na temblak, czapkę zerwał z głowy i ze zjeżoną czupryną, z potem na czole,
krzyknął do swojej dywizji:
- Mości panowie! Rzeką się nieprzyjaciel zastawił i drwi z nas! Morze przepłynął na
pognębienie nam ojczyzny, a myśli, że my w jej obronie tej rzeki nie przepłyniem!
Tu czapkę cisnął na ziemię, a chwyciwszy szablę, wskazał nią na wezbrane wody. Uniesienie
go porwało, bo aż wstał w kulbace i jeszcze potężniej zakrzyknął:
- Komu Bóg! komu wiara! komu ojczyzna miła! za mną!
I ścisnąwszy konia ostrogami tak, iż rumak jakoby w powietrze wyskoczył rzucił się w
nurty. Bryznęła naokół fala, mąż i koń skryli się na chwilę pod wodą, lecz wypłynęli w
mgnieniu oka.
- Za moim panem! -krzyknął Michałko, ten sam, który pod Rudnikiem chwałą się okrył.
I skoczył w wodę.
Za mną! - wrzasnął przeraźliwym a cienkim głosem Wołodyjowski.
I nurknął, nim krzyczeć przestał.
- Jezusie, Mario! -ryknął, wspinając do skoku konia, Zagłoba.
Wtem ława mężów i koni runęła w falę, aż woda wyskoczyła z szalonym rozpędem na brzegi.
Za laudańską poszła wiśniowiecka, za wiśniowiecką pana Witowskiego, za nią Stapkowskiego,
za nią wszystkie inne. Szał taki ogarnął tych ludzi, że pchały się chorągwie na wyścigi;
krzyk komendy pomieszał się z krzykiem żołnierstwa, rzeka wystąpiła z brzegów i spieniła
się na mleko w mgnieniu oka. Fala poczęła znosić nieco pułki, lecz konie, bodzone
ostrogami, płynęły jakby nieprzejrzane stada delfinów, chrapiąc nozdrzami i stękając.
Zapełnili tak rzekę, że tłum łbów końskich i ludzkich utworzył jakoby most, po którym
mógłbyś przejść suchą nogą na drugi brzeg.
Czarniecki przepłynął pierwszy, lecz nim woda zeń ociekła, wypłynęła za nim laudańska,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional