lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 72

Pieczęć małżeńską.
/ wynosi żelazną skrzynką /
KIRKOR
Dobrze, niech tak będzie.
To moja pieczęć, dwie złote żołędzie
W paszczy dzikowej. Pójdź sam, wierny sługo.
/ Wchodzi Sługa. /
Zanieś to żonie, a jakkolwiek długo
Będę się bawił, niechaj nie otwiera,
Bo ja tak każę.
/ Sługa odchodzi. /
Ona taka szczera!
Ach ty mi szczęścia pokazałeś drogę,
Czynami tylko zawdzięczyć ci mogę.
Żegnaj mi, starcze… Królem cię powitam.
PUSTELNIK
Na twoim czole już zwycięstwo czytam.
KIRKOR
Na koń, rycerze!
/ Odchodzi Kirkor. — Słychać tętent oddalających się koni. /
PUSTELNIK
Czemu się ten rycerz
Dwudziestą laty pierwej nie urodził?…
Byłem na tronie, to kraj cały płodził
Same poczwary; jak niezdatny snycerz,
Który w kamieniach szuka ludzkiej twarzy
I czyni ludziom podobne kamienie,
Ale bez duszy… Czyliż przyrodzenie,
Nim stworzy, długo o stworzeniu marzy,
Długo próbuje, naprzód tworząc karcze,
A potem ludzi jak Kirkor.
/ Wchodzi Filon — fantastycznie ubrany. /
FILON
O! starcze!
Gdzie jest kochanka moja?
PUSTELNIK
Nie ożyła.
FILON
Ach to mi pokaż, gdzie leży mogiła
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional