lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 704

- Jeśli głód ich stąd nie wypędzi, nie damy im rady - rzekł Kmicic. - Cała ta okolica
ufortyfikowana. Jest gdzie i konie popaść.
- Ale ryb dla tylu gęb nie starczy - odrzekł Zagłoba - zresztą lutrzy nie lubią postnego
jadła. Niedawno mieli całą Polskę, teraz mają ten klin; niechże siedzą zdrowi albo znów
do Jarosławia wracają.
- Okrutnie biegli ludzie sypali te szańczyki - rzekł Wołodyjowski spoglądając okiem
znawcy na roboty. - Rębaczów u nas jest więcej, ale uczonych oficyjerów mniej, i w sztuce
wojennej zostaliśmy w tyle za innymi.
- A to czemu? -spytał Zagłoba.
- Czemu? Jako żołnierzowi, który w jeździe całe życie służył, mówić mi tego nie wypada,
ale owóż temu, że wszędy piechota a armaty grunt, dopieroż one pochody a obroty wojenne,
a marsze, a kontrmarsze. Siła książek w cudzoziemskim wojsku człek musi zjeść, siła
rzymskich autorów przewertować, nim oficerem znaczniejszym zostanie, u nas zaś nic to. Po
staremu jazda w dym kupą chodzi i szablami goli, a jak zrazu nie wygoli, to ją wygolą...
- Gadaj zdrów, panie Michale! a któraż nacja tyle znamienitych wiktoryj odniosła?
- Bo i inni dawniej tak samo wojowali, nie mając zaś tego impetu, musieli przegrywać; ale
teraz zmądrzeli i patrz waćpan, co się dzieje.
Poczekamy końca. Postaw mi tymczasem najmądrzejszego inżyniera Szweda czy Niemca, a ja
przeciw niemu Rocha postawię, który ksiąg nie wertował, i obaczym.
- Byleś go waćpan mógł postawić... - wtrącił pan Kmicic.
- Prawda, prawda! Okrutnie mi chłopa żal. Panie Andrzeju, a poszwargocz no onym psim
językiem do tych pludraków i rozpytaj, co się z nim stało?
- To waść nie znasz regularnych żołnierzy. Tu ci nikt bez rozkazu gęby nie otworzy.
Szkoda gadać!
- Wiem, że szelmy nieużyte. Jak tak do naszej szlachty, a zwłaszcza do pospolitaków,
poseł przyjedzie, to zaraz gadu, gadu, o zdrowie jejmości i dziatek się spytają i
gorzałki się z nim napiją - i w konsyderacje polityczne poczną się wdawać, a ci oto stoją
jak słupy i tylko ślepia na nas wybałuszają.
Źeby ich sparło w ostatku!
Jakoż coraz więcej pieszych żołnierzy gromadziło się wokół posłanników, przypatrując im
się ciekawie. Oni też, ile że przybrani starannie w przystojne, a nawet bogate szaty,
wspaniałą czynili postać. Najwięcej zwracał oczu pan Zagłoba, gdyż prawie senatorską
nosił w sobie powagę, najmniej pan Michał, z przyczyny swego wzrostu.
Tymczasem oficer, który pierwszy przyjmował ich na brzegu, wrócił wraz z drugim,
znaczniejszym, i z żołnierzami prowadzącymi luźne konie. Ów znaczniejszy skłonił się
wysłannikom i rzekł po polsku :
- Jego królewska mość prosi waszmość panów do swej kwatery, a że to niezbyt blisko, więc
przywiedliśmy konie.
- Waszmość Polak? - pytał Zagłoba.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional