lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 71

- Pułkownik Michał Jerzy Wołodyjowski.
- Czołem! - ozwał się głos zza drzwi.
- Nie czas na powitania... Czego waść chcesz?
- Mnie by słuszniej zapytać: czego waść chcesz? Nie znasz mnie, ja ciebie... czemu mnie
napadasz?
- Zdrajco! -zakrzyknął pan Michał. - Ze mną są ludzie laudańscy, którzy z wojny wrócili,
i ci mają z tobą obrachunki za rozbój i za krew niewinnie przelaną, i za tę pannę, którąś
teraz porwał! A wiesz, co to jest raptus puellae? Musisz tu gardło dać!
Nastała chwila milczenia.
- Nie nazwałbyś mnie drugi raz zdrajcą - rzekł znów Kmicic- gdyby nie te drzwi, które nas
dzielą.
- To je otwórz... tego ci nie bronię!
- Pierwej jeszcze niejeden kondel laudański nogami się nakryje. Nie weźmiecie mnie żywym!
- To cię zdechłego za łeb wywleczem. Wszystko nam jedno!
- Słuchaj waść dobrze i zakonotuj, co powiem. Jeśli nas nie poniechacie, mam tu baryłkę
prochu, i loncik już tlejący; dom wysadzę, wszystkich, co tu są, i siebie... tak mi
dopomóż Bóg! Chodźcie mnie teraz brać!
Tym razem nastała jeszcze dłuższa chwila milczenia. Pan Wołodyjowski szukał na próżno
odpowiedzi. Szlachta poczęła spoglądać po sobie przerażona. Tyle było dzikiej energii w
słowach Kmicica, że w groźbę uwierzyli wszyscy. Całe zwycięstwo mogło być jedną iskrą w
proch rozwiane i Billewiczówna stracona na wieki.
- Dla Boga! -mruknął któryś z Butrymów - to szalony człek! On to gotów uczynić.
Nagle panu Wołodyjowskiemu przyszła szczęśliwa, jak mu się zdawało, myśl do głowy.
- Jest inny sposób!-zakrzyknął. - Wychodź ze mną, zdrajco, na szable! Położysz mnie, to
odjedziesz wolno!
Przez jakiś czas nie było odpowiedzi. Serca laudańskich biły niespokojnie.
- Na szable? -spytał wreszcie Kmicic. - Może to być!
- Jeślić tchórz nie oblatuje, to i będzie!
- Parol kawalerski, że odjadę wolno?
- Parol...
- Nie może być! -krzyknęło kilka głosów między Butrymami.
- Cicho waściowie, do stu diabłów! - huknął pan Wołodyjowski -a nie, to niech siebie i
was prochem wysadza.
Butrymowie zamilkli, po chwili jeden z nich rzekł:
- Będzie tak, jak wasza mość chce...
- A cóż tam? -pytał szydersko Kmicic. - Szaraczki się zgadzają?
- I zaprzysięgną na mieczach, jeżeli waść chcesz.
- Niech przysięgają !
- Kupą tu, waszmościowie, kupą ! - wołał pan Wołodyjowski na szlachtę stojącą pod
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional